Różnimy się kolosalnie. Jak dwie krople wody

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Kolosalnie różnię się jednak od ciebie – tak mówią. Choć mamy dwie dłonie i ręce, choć mamy zęby i kość ogonową, różnimy się od siebie tak, jak różnią się ptaki i jaszczurki. Różnimy się w tym, co nas dotknęło. Gdy ja patrzę na ser żółty gouda, widzę swoje dzieciństwo i pikniki z rodzicami, siostrą i kuzynostwem. Gdy ja patrzę na piłkę do kopania, widzę swoją zaprzepaszczoną karierę, swoje spocone i brudne nogi oraz grozę podwórka, jaka dopada chłopców, którzy często zmieniają adres. Nie ma między nami tyle podobieństw, ile jest różnic. Dla mnie kraj ojczysty jest wartością nadrzędną. Gdy widzę orła białego, chce mi się płakać, bo wspomnienia milionów walczących za ten kraj przychodzą do mnie i są tak silnie, że nie mogę się z nich pozbierać. Gdy przejeżdżam tramwajem obok kościoła, zdejmuję czapkę, bo pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno temu, tylko tam mogliśmy się schronić i mówić o czymkolwiek. To była nasza ostoja wolnomyślicielstwa. Nie ma nas w tym kraju już. Jestem tylko ja i jesteś tylko ty. Nie mamy wspólnych pragnień, nie mamy wspólnej istoty, trzony, który stawia do pionu, gdy wstrętna ręka sięga gdzieś za pazuchę po nóż. A gdy patrzę na ulice, którymi niegdyś jeszcze jeździły konie, nie mam sentymentu do innego świata. Mam tylko tęsknotę za tym, że byłem wtedy młody i tę młodość brutalnie mi odebrano.

Kolosalnie może i nie. Może trochę mniej. Może dwie ręce i dwie nogi zmieniają więcej niż przeżycia i doświadczenia. Może to, że takie same potrzeby budzą nas w nocy, czyli pić, spać, jeść, defekować i pieprzyć – to coś bardziej prawdziwego niż to, kto ma rację w sporze ideologicznym. Czy gdybym miał dziób i pióra, nie różniłbym się bardziej od ciebie? Może to wieczne szukanie, wiecznie porównywanie, wieczny sentyment wracania do wyidealizowanej przeszłości lub zdeintelektualizowanego świata pięknych i prostych rzeczy, jest bardziej toksyczne? Bo mógłbym na przykład powiedzieć, że mnie już nie bił ojciec. I nas już tak nie bito jak was. I nam się nie poprzewracało w głowie od tego „dobrobytu”. I pamiętam też, że i ja lubiłem grać w piłkę, którą ktoś, kiedyś przebił nożem. Ale wciąż oddycham i mówię, ba, jestem przedstawicielem jedynego gatunku, z którym możesz porozmawiać. Czy to nie jest większe niż wszystko? Czy może, każda ideologia będzie późniejsza niż to, że jesteśmy ludźmi? A to, że wydaje się taka ogromna, świadczy jedynie o tym, że mamy wspólne, ludzkie przywary?

Reklama

Albo, po prostu nie chce nam się już więcej kłamać. I nam dziś, i wam kiedyś. Sentyment młodzieńczy jest ten sam, jedynie przesunięty w czasie.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama