W sercu największego lasu deszczowego spędziłem dwa tygodnie

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Podróż tutaj była dla mnie możliwością poznania siebie i siedemnastogodzinną medytacją.

Zakotwiczyła mnie jako samotnika i zdefiniowała moją osobowość, której treść zachowam dla siebie.

Reklama

Świat Amazonii zbudował mnie od nowa, jakby były to moje ponowne narodziny. Każdy powrót do naszej cywilizacji, naszych miast, pokazuje mi tylko jak strasznie duszę się światem i otoczeniem, w którym było mi dane się urodzić. 

Samotna podróż w takie miejsca utrzymuje mnie w przekonaniu, że to nie człowiek powinien stać na najwyższym szczeblu drabiny konsumenta. Zdecydowanie to miejsce zajmuje natura.

Każde nowa wioska i ludzie, każda wyprawa po tutejszych wodach, największej rzeki świata, czy to w dzień, czy w nocy, nie powodowała we mnie poczucia zagrożenia i nie czułem się w niebezpieczeństwie. Było to świadome oddanie się czemuś wyższemu, jakiejś sile, która mnie obserwuje i decyduje o moim losie.

Kontakt z inną cywilizacją kolejny raz pokazał mi też, jak bardzo potrzebujemy siebie wszyscy nawzajem i jak bardzo jesteśmy ciekawi siebie. Ilość dobra i bezinteresownej pomocy jaką otrzymałem podczas pięciotygodniowego pobytu w Brazylii wystarczyła mi, aby stwierdzić, że człowiek to istota przede wszystkim dobra. Wiem i zgadzam się, że historia pokazuje coś zupełnie innego.

Ostanie sześć dni w Amazonii spędziłem w wiosce Santa Maria, w której odbył się ślub, na którym zostałem fotografem. Dotarłem tam po trzech godzinach podróży motorówką.

Na miejscu przywitali mnie ludzie, którzy „żyją nad rzeką”.

Kiedy dopłynąłem do brzegu, cała rodzina stała w rzędzie, czekając na mnie. Przybył do nich fotograf, osoba z drugiego, „bogatego’ końca świata. Na powitanie dostałem kubek kawy oraz ciasto kukurydziane. Cały kawałek! 

Tylko Edjesio potrafił coś wydusić w języku angielskim. Cała reszta konwersacji odbywała się w języku portugalskim, którego z nadludzkim wysiłkiem i z marnym efektem starałem się nauczyć.

Dziewczyny, zawstydzone, śmiejąc się, wpatrywały się w moje oczy. Mężczyźni natomiast widać było, że chcieli mi do opowiedzieć całe swoje życie.

Problem z komunikacją rozwiązał mecz piłki nożnej na tamtejszym  boisku.

Boisko i kościół lub kapliczka to dwa miejsca, które zawsze spotykałem na mojej drodze w tamtym kraju.

W wiosce było około siedem lub osiem domów, każdy z licznym potomstwem.

Kolejny etap przywitania to instrukcje bhp.

Toaleta znajdowała się ok. 50m w lesie. Las, który trochę zrozumiałem, wchodząc głębiej.

Dla mnie to miejsce pełne pułapek, wysysające energię i czekające tylko na Twój najmniejszy błąd.

Miałem uważać, przede wszystkim na węże. Najbliższy lekarz to 3h motorówką.

Olbrzymi pająk, tarantula, który zasypiał na belce około 4 metrów od mojego hamaku był podobno nieszkodliwy.

A ja nigdy w życiu nie widziałem bardziej straszliwego stworzenia.

Już pierwsza noc była wyjątkowa. Spałem tylko pod zadaszeniem.

Leżałem w swoim hamaku, poobdzierany po meczu, pająk siedział ciągle parę metrów dalej, a ja myślałem: ciekawe czy w nocy się ruszy, ciekawe czy moskitiera, którą naciągnąłem najmocniej, jak to tylko możliwe, da radę go powstrzymać.

Pojawiła się burza, a nade mną tylko zadaszenie.

Drzewa poruszały się coraz szybciej, co chwilę się błyskało, bliżej lub dalej. Rozpoczął się piękny i przeraźliwy koncert, taniec natury, a ja leżałem w hamaku, myśląc o tym pająku.

Przez kolejne dni miałem możliwość brania udziału w polowaniu, wychodziłem z Edjesio.
To młody chłopak, jeden z najbardziej odważnych myśliwych w tej wiosce.

Tamtejsze życie polega na budowaniu lub remoncie domów, wieczorami chłopaki wychodzą na polowanie, co jakiś czas ktoś przywozi z portu ryż i napoje.

Nie ma tam na co dzień lekarza, jest za to szkoła, do której przypływają łodziami inne dzieciaki z pobliskich wiosek.

W dniu ślubu do wioski przypłynęli Amerykanie z misją.

Byli wśród nich lekarze, do których zlecieli się wszyscy z okolicy. Dopiero wtedy zauważyłem jak trudne jest tam życie. Ilość zabandażowanych nóżek i rąk pokazała mi jak niebezpieczne jest to miejsce.

Inni Amerykanie, którzy wiedzieli co dla tutejszych ludzi jest dobre i potrzebne, zabierali dzieciaki i opowiadali im o Jezusie. Czytają słowo boże, organizując im również jakieś zabawy.

Po wszystkim, kiedy przybysze zdobyli już zaufanie dzieciaków, zaczęli rozdawać cukierki i koszulki.

Jeden, mój ulubieniec, podbiegł do mnie i oddał mi swojego.

Zjedliśmy go razem, oglądając jak odpływa statek z dobrymi ludźmi. Po 3 tygodniach jedzenia tylko ryżu, ryb i owoców, przyznaję, że najprostszy cukierek, trochę namieszał w moich kubkach smakowych.

Ślub miał się rozpocząć około 18, co w tamtejszych warunkach oznaczało kompletną ciemność.

Jedyna elektryczność była uruchamiana każdego dnia na około 30 min z agregatu.

Przygotowania do wesela polegały na pieczeniu ciasta z kukurydzy oraz zbijaniu ławek z desek.  Mężczyźni ustawili też dookoła ław mini-instalację z żarówkami. To znacznie ułatwiło mi fotografowanie.

Postanowiłem nie ubierać  koszuli na ten ślub. Nie chciałem jakoś się wyróżniać wśród tych ludzi.

Okazało się jednak, że byłem jedynym gościem w t-shircie i krótkich spodenkach.

Wszyscy byli odświętnie ubrani, mężczyźni w koszule, a kobiety w sukienki.

Najdłuższą częścią ślubu była półtoragodzinna msza, a w zasadzie kazanie pastora, który cieszył się ogromnym szacunkiem i uznaniem tych ludzi. Każdy już ociekał potem, łącznie ze mną, miałem problem z trzymaniem aparatu. Było duszno..

Para młoda rozdała każdemu z gości kubek kukurydzy, kawałek ciasta i kubek tutejszej oranżady.

Młodzi po tygodniu, a może po dwóch, wprowadzą  się do nowego domu, który samodzielnie wybudował dumny i szczęśliwy młody pan.

Cały ślub trwał może 3-4 h.

Następnego dnia wróciłem  do portu w Maues

Autor

Piotr Sobik –Fotografuję, podróżuję, przyglądam się ludziom czasami coś napiszę.Odżywiam się kuchnią wegetariańską, dużo pływam, dużo rozmyślam, lubię stare Mercedesy.Autor projektu „Najważniejszy dzień w życiu”

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama