arika_krajniewska_1-min
Marika Krajniewska

Marika Krajniewska

Radość ujawnia się w działaniu

Absolutnie nie mówię, że nic nierobienie nie może sprawiać przyjemności. Owszem, chętnie się poddaję robieniu nic. Ha! To znaczy, że wówczas, gdy nic nie robię, tak naprawdę robię nic. Moje nic, gdy nadchodzi, nie ma w sobie ani krzty nicości. Ma wielką moc i siłę, które mi przekazuje, bym ruszyła do działania i ujawniła swoją radość. Zagmatwane? A skąd! 

Z moją radością wszystko na poważnie zaczęło się, gdy uświadomiłam sobie, że chcę pisać tak wiecie, na całego. Szuflada szufladą, ale ludziom by się chciało pokazać co mi w duszy gra. We mnie najpierw wzbierała chęć pisania, potem przyszła chęć pokazania tego pisania światu. I co się wtedy wydarzyło? Narodziny… nie, nie gwiazdy, lecz wewnętrznego krytyka.

„Nie masz kasy, znajomości, nazwiska, wykształcenia (właśnie, jakie wykształcenie powinien mieć pisarz?), w ogóle z czym do ludzi?” – znacie to? Ja poznałam. I wtedy zaprosiłam do swojego życia radość. Nie, nie od razu. Trochę się podąsałam, trochę pobyłam w pozycji ofiary… i zdecydowałam. Nie mam tego wszystkiego, co zarzuca mi krytyk, lecz nikt nie powiedział, że nie mogę tego sobie wypracować. Z drugiej strony, czy bez tego wszystkiego można cokolwiek w życiu osiągnąć? Oczywiście, a pierwsze osiągnięcia prowadzą cię właśnie do tego by wyrobić i nazwisko i pozycję przy okazji detronizując wewnętrznego krytyka.

Postanowiłam zatem, że wyciągnę kredki i narysuję sobie radość. Pierwszy krok: studia pisania (pomimo moich wyższych i rozpoczętego doktoratu) w Instytucie Badań Literackich PAN. No bo przecież musiałam jakoś sobie dać przyzwolenie na to, by nazywać siebie pisarką. I co? Przyszła pewność siebie, odwaga i wygrana w konkursie na opowiadanie magazynu PANI w 2009 roku . A także słowa, które na wielkiej gali wypowiedział Janusz Leon Wiśniewski, które niosę ze sobą wszędzie: „Gdy przeczytałem opowiadanie Marika Krajniewska, przestałem na moment oddychać”. Pierwszy wniosek: Radość równa się działanie. Podjęcie decyzji i pierwszy krok. A dalej? A dalej zasada śnieżnej kuli, z której – gdy się już zrobi odpowiednich rozmiarów, możesz wyrzeźbić cokolwiek chcesz.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin