Eksperymentalne śledztwa – awangardowe kryminały dla odważnych

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ostatnimi czasy literacki kryminał przeżywa prawdziwy renesans. Półki wręcz uginają się od powieści detektywistycznych, cały świat ma obsesję na punkcie sagi Millenium, a w Polsce jak grzyby po deszczu wyrastają nowe gwiazdy tego typu pisarstwa takie jak: Katarzyna Bonda czy Remigiusz Mróz. Wygląda więc na to, że nowy trend zostanie z nami na dłużej niż kilka sezonów.

Człowiek od niepamiętnych czasów kochał historie z dreszczykiem, więc nikogo nie powinien dziwić ten wydawniczy fenomen. W końcu tajemnicze morderstwa czy niewyjaśnione porwania zawsze znajdą grono wiernych entuzjastów. Poza tym, w erze wiecznego pośpiechu, beletrystyka łatwa do przyswojenia w pociągu jest perfekcyjną formą rozrywki.

Reklama

Przedstawiciele gatunku mają jednak to do siebie, że dość kurczowo trzymają się fabularnych reguł. Oczywiście najwięksi fani nie uznają narracyjnego konserwatyzmu za wadę, jednak “weekendowy” czytelnik może poczuć znużenie po lekturze kilkunastu podobnie skonstruowanych dzieł. Dlatego raz na jakiś czas warto odpocząć od topowych nazwisk i zacząć eksplorować bardziej eksperymentalną, szaloną krawędź ulubionej stylistyki.

Kryminał przeczący prozatorskim kliszom to na przykład “Wada Ukryta” Thomasa Pynchona. Osadzona w szalonych latach sześćdziesiątych opowieść o wiecznie upalonym prywatnym detektywie Docu Sportello stanowi naprawdę rozbrajający pastisz sherlockowskich tropów. Mnożące się niemal na każdej stronie intrygi w pewnym momencie osiągają groteskowe rozmiary abstrakcji, wręcz zmuszające do histerycznego śmiechu. Zatopiona w oparach środków odurzających pozycja, przypomina swobodne gitarowe solo, zagrane przez zwiedzającego kosmos podświadomości, starego hipisa. Po takim tripie powrót do świata standardowej beletrystyki będzie dla Was przerażająco nudny. Może się nawet okazać, że zapragniecie kontynuacji mocnych wrażeń.

Wtedy ekstremalne, książkowe żądze zaspokoi “Schadzka” autorstwa Kobo Abe, opisująca osobliwe perypetie faceta, którego żona została porwana przez tajemniczy ambulans. Prowadzone przez protagonistę śledztwo przenosi odbiorcę w najciemniejsze rejony ludzkiej psychiki, gdzie wyuzdany seks oraz perwersyjna przemoc są najlepszymi współlokatorami. Lepki od brudu i potu erotyczny dreszczowiec przypomina trochę wizytę u psychologa, zmuszającą pacjenta do konfrontacji z własnymi sekretnymi pragnieniami.

Po zażyciu odrobiny powieściowego LSD i spędzeniu wieczoru sam na sam z prywatnymi obsesjami, rozsądnym pomysłem jest zmiana medium. “Prosto z piekła” to kilkusetstronicowy komiks napisany przez Alana Moore’a, a także ozdobiony rysunkami Eddiego Campbella, nawiązujący do przerażającej legendy Kuby Rozpruwacza. Autorzy uzupełniają mit mordercy paranormalno-okultystycznymi wątkami, kreując Londyn przypominający uniwersum Howarda Philipsa Lovecrafta. Tytuł nie kłamie. Konsumowanie drobiazgowych zdań Moore’a oraz surowej kreski Campbella rzeczywiście smakuje jak diabelska siarka.

Jeżeli przetrwacie spotkanie z Lucyferem, to na deser powinniście skosztować czegoś po polsku i nie mam na myśli Miłoszewskiego, ani Krajewskiego. Otóż “Śledztwo” Stanisława Lema zapewni Wam znacznie więcej radości niż dorobek wspomnianych autorów. Wybitny futurolog w niezwykle błyskotliwy sposób bawi się tu strukturą tradycyjnego, brytyjskiego kryminału, sprzedając odbiorcy dziesiątki zabawnych nawiązań, zrozumiałych tylko dla największych fanów gatunku. Ponadto, efektowna żonglerka konwencjami ukrywa fascynujące, filozoficzne tło. Bohaterowie odgrywający karykatury postaci z bibliografii Doyle’a albo Christie, zadają fascynujące pytania dotyczące funkcji homo sapiens w całym tym codziennym, ziemskim chaosie. Lemowscy inspektorzy niby ścigają rzezimieszków, ale w rzeczywistości uprawiają metafizyczny wrestling.

Oczywiście nie ma nic złego w czytaniu standardowych kryminałów. Warto jednak pamiętać, że ten rodzaj literatury nie ogranicza się do kilku nazwisk promowanych w lokalnych galeriach handlowych. Wymyślona przez Edgara Allana Poe stylistyka stwarza też okazje odważnym twórcom do bezkompromisowego przełamywania schematów. Tak więc każdy czytelnik powinien od czasu do czasu poeksperymentować, bo przecież bez odrobiny ryzyka, nie ma dobrej zabawy.

Autor

Łukasz Krajnik – anglista, tłumacz i autor artykułów dotyczących szeroko pojętej popkultury. Codziennie poświęca mnóstwo czasu na przyswajanie dziesiątek płyt, filmów i książek. Zwolennik braku podziałów na sztukę wysoką i niską. Wielbiciel barwnej estetyki lat osiemdziesiątych.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama