Jeździeckie babie lato

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Sopocki Hipodrom to przede wszystkim łąki. Łąki bujne, wiosną przyciągające świeżością zieleni, latem zaskakujące obfitością kwiatów i ziół, zaś jesienią urzekające barwami dojrzałego fioletu i żółci, które dominują o tej porze roku. A wszystko to w centrum miasta, w Sopocie, tuż przy granicy z Gdańskiem. Stąd blisko jest do plaży, a w tle majaczą trójmiejskie, potężne lasy. Miejsce wymarzone.

W tej scenerii, jakby wprost z poematów Adama Mickiewicza, wśród ponad stuletniej zieleni, odbywają się treningi oraz zawody i konkursy jeździeckie. W Sopocie rządzą skoki przez przeszkody i Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego (WKKW). To najpopularniejsze dyscypliny, i choć można tutaj też obejrzeć zawody w ujeżdżeniu oraz wyścigi konne, to jednak na świecie Sopot kojarzony jest przede wszystkim z tymi dwiema dyscyplinami.

Skoki przez przeszkody to przede wszystkim jedna z najważniejszych imprez w Europie, czerwcowe CSIO. Impreza tak rozpoznawalna, że przyjeżdżają na nią widzowie z całej Europy. To między innymi dzięki CSIO Sopot jest kojarzony z wielkim sportem na najwyższym światowym poziomie, tutaj bowiem startują najlepsi zawodnicy – medaliści olimpijscy, najbardziej znane nazwiska i prawdziwe legendy tego sportu.

Z kolei zawodnicy i miłośnicy dyscypliny WKKW, czyli Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, swoje święto mają w Sopocie dwa razy w roku: wiosną, podczas zawodów trwających aż dwa tygodnie, oraz we wrześniu. Przed nami zawody wrześniowe, które symbolicznie kończą lato i zaczynają sezon jesienny.

WKKW to jeździecki triathlon, trzy dni, podczas których zawodnicy przejść muszą przez trzy próby: ujeżdżenia, terenową oraz skoki przez przeszkody. Widzów tego sportu ujmują piękno i elegancja ujeżdżenia, energia i siła próby rozgrywanej w terenie, czyli na tych pięknych, stuletnich łąkach, oraz precyzja skoków przez przeszkody. Urok tej dyscypliny polega także jej wszechstronności.

Próba ujeżdżenia odbywa się na placu, tzw. czworoboku. Tam jeździec niemalże tańczy na koniu, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie, gdy patrzy się, jak wykonują kolejne figury. Próba terenowa (cross) to z kolei próba sił. Wierzchowiec nie może znać strachu, a jeździec musi być nie lada siłaczem, by dać radę biegnącej przez łąki trasie – pięć czy sześć kilometrów w galopie i kilkanaście ogromnych przeszkód do pokonania po drodze. Trudność, jaką stawia przed zawodnikiem i koniem trzecia próba, skoki przez przeszkody, rozgrywane ponownie na placu, zrozumie być może tylko ten, kto sam trenował jakikolwiek sport. Niełatwo bowiem, po ogromnym wysiłku na crossie, przejść taki parkur bez zrzutek i w dodatku mieszcząc się w zadanej normie czasu.

Publiczność kocha WKKW za spektakularność. Gdy ziemia drży podczas przejazdów na crossie, gdy konie tańczą podczas ujeżdżenia i skaczą pod niebo podczas ostatniej próby.

Wczesna jesień to na Hipodromie najpiękniejszy czas. Można przyjść tutaj na ostatni w sezonie piknik, a przy okazji poznać bliżej jeździecki sport. A może nawet, kto wie, złapać tego jeździeckiego bakcyla.

Autor

 Alicja Kocik – W bibliotece rodziców buszowała od najmłodszych lat, a gdy jako niewyrośnięty dzieciak nie sięgała do najwyższych półek, nauczyła się wspinać na nie jak wytrawny alpinista – byle tylko dosięgnąć do kolejnych książek. Od dzieciństwa uwielbia gawędy Melchiora Wańkowicza, o którym, ku zdziwieniu promotora, pisała pracę dyplomową na studiach dziennikarskich. Czyta wszystko i wszędzie, a odkąd pojawiły się czytniki elektroniczne cieszy się, że nareszcie na urlop może zabierać mniejszą walizkę. Gaduła, wieczna optymistka, zawsze robi to, co lubi i lubi to, co robi.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

[instagram-feed]

Reklama