Na pohybel. Najlepiej sobie

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Są takie momenty w życiu człowieka, że ten pęd, który go niósł przestaje już wystarczać. Ta siła, która niosła jak na skrzydłach, przestaje tylko wystarczać i cieszyć nowością, a staje się powszedniością, z powszednimi problemami, z którymi mierzyć się należy na drodze do zrozumienia.

Co więcej, człowiek dorosły zderza się z anty-poczciwością w trudnym świecie, gdzie wyciągnięte z domów i od matek przepraszam i dziękuję, kompletnie pomijane jest przez matki spotkane na swej drodze już w dorosłości. Hipokryzja tego rodzaju usprawiedliwiana jest zazwyczaj potrzebą, musem, koniecznością wymogu. Brakuje jednak zrozumienia w tym, że to dziecko tak samo odczuwa tę konieczność, aczkolwiek rozgranicza mu się ją słusznie zwykłą, ludzką przyzwoitością.

Albo te wieczne trudy komunikacyjne. Gdy w rozmowie z człowiekiem zapytasz się nieopacznie, słowem znaczącym dla tej osoby więcej niż dla ciebie, o kwestie związane z waszym wspólnym celem, komunikat ten zmienia się ze zwykłego w tajemniczo szyderczy i człek ów, niepomny na wytłumaczenia i domniemania niewinności, już wyrabia sobie opinię na temat ciebie i dalszych współprac. I na tej podstawie podejmuje decyzje, które zmienią twoje życie. I na tej podstawie troszkę, ale tylko ciut, nienawidzi cię.

Czy też wyimaginowane konflikty, również oparte na domysłach, przypuszczeniach i międzyludzkim raczej niż ludzkim, kiedy to wstydzi się człowiek nawet zapytać o kwestię prawdziwości tego konfliktu. Dlaczego? Gdyż wtedy okaże się, że nie rozumie przecież tego teatru ludzkiego, nie rozumie, że gdy A to B i nie można pytać suflera o teksty albo na scenie prosić Makbeta, żeby po prostu przestał. Ta naiwność wydaje się zdecydowanie gorsza niż transparentność potencjalnego żalu. Bo jeśli nie wiem co i jak, to czy naprawdę jesteśmy poważni?

 
Reklama
 
Reklama

A najgorsze w tym wszystkim, całym smutku wszetecznym dorosłości, jest konieczność zmęczenia. I niewyspania. Tego, by dodać sobie każdego wieczoru te kilka godzin netflixo-hbo-jutubów przed snem, żeby się zrelaksować po ciężkim dniu, zarwać trochę nockę i ponownie obudzić się, by znów z uśmiechem maszerować na pohybel. Nasz i wasz.

Reklama