Świat pozbawiony kontekstu

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

…to miejsce, w którym nie chce się żyć. Gdyż, otóż, zatem. Jesteśmy sobie na plaży, opalamy nasze w większości nagie ciała, nasza partnerka wsmarowuje olejek do opalania w nasze plecy, a dzieci obok biegają i grają w piłkę, sypiąc piaskiem na turystów, jak to zresztą mają w zwyczaju. I wyobraźcie sobie, że nagle wyskakuje z krzaków lub zza wydm oddział moralizatorski I Brygady Intronizowanego Jarosława Wstydliwego, który sugeruje nam, żebyśmy z tym naszym całym balastem spieprzali stąd najlepiej, gdyż nie można tak, półnago i jeszcze w dotyku z innym człowiekiem, spędzać czasu w miejscu publicznym. Czulibyśmy niesmak i dyskomfort, a na gościa owego spojrzelibyśmy ze słusznym politowaniem kogoś, kto właśnie spotkał wariata, który może oprócz wariactwa swojego ma jakiś syfilis, czy cholera wie, więc lepiej nie prowokować, tylko uśmiechać się w nadziei, że ten koszmar zaraz się skończy.

I tu wszystko gra, prawda? A co, gdyby ktoś przyszedł i powiedział nam – muzułmanie to najwięksi terroryści na świecie. Wielu by z tym nie polemizowało. Wszak świat wciąż jeszcze nie może się pozbierać po tym, jak w odwecie za inwazję na kraje arabskie, samobójczy wojownicy o wolność z terenów Bliskiego Wschodu, napadli na swojego najeźdźcę w celu wyrównania, nieporównywalnych, ale wciąż, rachunków. To już tak nie brzmi prawda? Coś nam tu już nie pasuje.

Reklama

I w tym tkwi mój problem. Otóż, jeśli pozbawimy świat niuansu i ustalimy jego granice na zasadzie – ty jesteś tym (tu wstaw jakąś ogólną przypadłość), a ty tym (tutaj inną) to faktycznie muzułmanie to terroryści, chrześcijanie to, najwidoczniej, pedofile, a Żydzi kradną i robią dobre filmy z przekazem podprogowym. Wydaje się jednak, że to za mało. Bo choć znajdą się takie jednostki w każdej z tych grup, to jednak nie wydaje mi się, że pozbawienie świata niuansu nie pomoże nam w lepszym go zrozumieniu. Jest to lenistwo intelektualne, które włącza się często podczas zabierania się za trudną tematykę rzeczywistości, gdy wchodzimy w zależności, a następnie zależności zależności, gdy okazuje się, że nic nie jest oczywiste, a nasz obraz świata jest tylko fragmentem tego, jak sytuacja ma się w rzeczywistości. To jak z mechaniką kwantową – niby wydaje nam się, że dotykamy jakiejś rzeczy, ale do dotknięcia nigdy nie dochodzi. Odpychamy się od świata, przemykając przez niego, a świat odpycha się również od nas swoją trudnością i złożonością. W świecie nagłówków nie ma miejsca na niuans, a w świecie niuansu, nie ma miejsca na nagłówek. Choćbyśmy nawet nie wiem jak starali się o oszczędność miejsca.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama