Gadu-gadu nocą

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Niedziela, późny wieczór, pociąg relacji Kraków – Warszawa. Trasa mocno oblegana. Jedni uciekają z Krakowa, drudzy do Warszawy muszą. Pociąg nowoczesny, europejski, oczywiście bez przedziałów, ale w środku duszno i już na stacji spóźniony. Tłok, gwar w różnych językach, siedzimy. Obok mnie, po drugiej stronie, młoda matka z dzieckiem tak małym, że już ucieka, ale jeszcze nie rozumie dlaczego. Ma czas. Jedziemy. Internet się rwie, rozmowy kleją, czyta się, słucha muzyki, gapi w okno, śpi – prawie trzy godziny zawieszenia między miastami dają odpoczynek od tego, co za nami, a co ciągle przed.

Naraz ryk. Dzieciak płacze, wyrywa się, matka w pąsach próbuje je uciszać ale mały swoje. Minuta, kwadrans, pół godziny. Pół wagonu wzdycha, wywraca oczami, wierci się w fotelach pierwszej klasy. Na dziecku to nie robi wrażenia. Barczysty, pewny siebie blondyn wchodzi do wagonu przez ciche, rozsuwane drzwi. Dobry wieczór państwu, bilety do kontroli. Ludzie klepią się po kieszeniach, niemrawo rozglądają, ale jest pośród nich taki, który się nie rozgląda i nie klepie. Cały napięty, jakby wieczność czekał na tego konduktora.

Reklama

– Pan powie tej pani, żeby uciszyła dziecko. Nie po to kupiłem bilet w pierwszej klasie, żeby tego słuchać.

Konduktor, nie odrywając wzroku od swojej roboty, odpowiada niespiesznie:

– Niech sam pan powie. Siedzi pan dwa rzędy dalej. Jest pan dorosły.

Napięty błyska nienawistnie okiem, po czym milknie. I nie dzieje się nic. Konduktor wychodzi, dziecko usypia, karawana jedzie dalej.

Niby nic, ale jak przyniosłem tę historię do domu, to coś zrozumiałem. My naprawdę nie umiemy ze sobą rozmawiać. Nieważne czy to strach, czy uprzedzenia, nie rozwiązujemy swoich problemów sami, tylko się osaczamy i jeszcze bardziej pęczniejemy ze złości. Zaraz szukamy jakiejś instancji zamiast tak po prostu, po ludzku porozmawiać, spróbować siebie zrozumieć. Może wtedy chętniej jeździlibyśmy nie tylko z Krakowa do Warszawy, ale też i do…Białegostoku.

Autor

Tomasz Organek– Urodzony w 1976 r. w Suwałkach. Dzieciństwo spędził w Raczkach nad Rospudą. Ukończył filologię angielską na UMK w Toruniu. Studiował na Akademii Muzycznej w Katowicach na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Muzyk, wokalista, autor tekstów, kompozytor i powieściopisarz. Lider zespołu Organek, z którym nagrał dwa albumy: Głupi (2014) i Czarna Madonna (2016).

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama