Nie ma takiego drugiego zespołu na naszej rodzimej scenie – Bitamina „Kwiaty i Korzenie”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czy po raz kolejny powinnam napisać, że ich muzyka to zjawisko? Zjawisko, jakiego nie znajdziecie na naszej rodzimej scenie, a nazywa się Bitamina, na czele której stoją, Mateusz Dopieralski, Amar Ziembiński i Piotr Sibiński. 

Dla tych, co nie kojarzą, przypomnę. Zespół Bitamina powstał z przyjaźni i miłości do muzyki. Słychać to w ich tekstach i w produkcji każdego utworu. Wrażliwość i wyśpiewane emocje odczuwa się bardzo osobiście. Nie patrzą na modę i panujące trendy, pracują nad swoją muzyką i idą swoją drogą. Mimo, iż zupełnie nie zabiegają o promocję w social mediach, wokół nich tworzy się rzesza bardzo oddanych fanów, która docenia wrażliwość i szczerość artystów.  Na swoim koncie mają już cztery płyty: Listy Janusza, Plac zabawC oraz Kawalerka, o tej ostatniej, zrobiło się naprawdę głośno. Kilka dni temu ukazał się ich kolejny album Kwiaty i Korzenie. Tytuł nawiązuje bardzo do tego, co jest na płycie i można na niej znaleźć więcej pytań niż odpowiedzi. Jest to nawiązanie do przeszłości, powrót do korzeni, mam wrażenie, że cała dyskografia zespołu została pomieszana i tak oto powstał ten doskonały album. Bogactwo dźwięków, mnogość rozwiązań, zabawa z muzyką. Dodatkowo, bardzo mądre teksty, często opowiadające jakąś historię lub spostrzeżenia wobec dzisiejszej rzeczywistości. 

Pamiętam, jak bardzo zachwycona byłam albumem Kawalerka i nadal jestem, bo bardzo często do niego wracam.

Co tu dużo mówić, Panowie są rewelacyjni i nie ma co ukrywać, ale nie ma takiego drugiego zespołu. Przynajmniej ja nie znam zespołu, do którego mogłabym ich porównać. Bitaminy nie można przypisać do jednego konkretnego gatunku muzycznego, jest to taki trochę hip-hop ocierający się o jazz, nie można ich zdefiniować i to w muzyce jest piękne, oryginalność to podstawa. Mateusz jak zawsze czaruje swoim głosem i swoją osobą, wyśpiewując teksty piosenek, za to Piotr przemyca swoją poetyckość w sposób czarujący i to jest piękne. Oprócz Panów na froncie, jest też sekcja rytmiczna, czyli muzyczna. To pięcioosobowy skład, który ilustruje te słowa niezwykłymi dźwiękami. Brawo Panowie, oby tak dalej!
Ten zespół od samego początku był dla mnie dużą zagadką, ich muzyka nie jest oczywista i albo Ci się to spodoba, albo nie. Długa była ich droga do miejsca w którym są dzisiaj, a są bardzo wysoko. Osobiście wstawiłabym ich na sam wierzchołek obecnie znanych zespołów muzycznych.

 
Reklama
 
Reklama

Na tegorocznym Open’erze, królowała Lana Del Rey, Kylie Minogue, The Smashing Pumpkins ale ja 6 lipca stałam w deszczu pod sceną  głównie dla chłopaków, to ich chciałam zobaczyć na tej scenie! Byłam na wielu ich koncertach, tych mniejszych i tych większych, ale koncert na tym festiwalu już zobowiązuje i wyznacza pewne trendy! Koncert, mimo deszczu i strasznie słabej temperatury, był znakomity i jeszcze przez długi czas będę go wspominać. Kontakt z publicznością, muzyka, powiem, to jeszcze raz ten zespół to dla mnie odkrycie muzyczne, nie ma drugiego takiego składu jak oni! 

Nie będę wymieniać, który numer na płycie jest dobry, który lepszy, a który najlepszy. Nie będę pisała, że w piątym utworze słychać gitarę basową, a w siódmym jest znakomity tekst i przesłanie. Podsumowując – piąty album Bitaminy swoją premierę miał 28 czerwca i bardzo nakłaniam do przesłuchania.

Reklama