Kradniesz czy kupujesz?

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Byłam dziś w księgarni. Pooglądałam, pootwierałam, wrzuciłam do koszyka i… wyszłam ze sklepu. Omijając kasę. No normalka, prawda? Przyszłam do domu, rozsiadłam się wygodnie w fotelu – mam taki swój ulubiony do czytania książek. Bo wiecie, ja naprawdę dużo czasu poświęcam literaturze. Uwielbiam obyczajówkę, no ale dobry kryminał również wchodzi w grę. Zwłaszcza taki, co to ma najlepsze opinie wśród wiernych czytelników. Nasza wierność ma wielką moc. I jest mierzalna. Autorzy mogą być naprawdę dumni z liczników wskazujących ilości przeczytanych przez nas książek.

Czy wszystko w powyższym fragmencie jest w porządku? Czy może jednak coś zgrzyta? No cóż. Gdyby zamienić sformułowanie „sklep” na portal do zamieszczania nielegalnie skopiowanych książek to… owszem, szafa gra. Nadal. Pomimo akcji organizowanych przez ludzi show-biznesu przeciwdziałających kradzieży treści w internecie oraz podnoszące świadomość korzystających z takich rozwiązań. O ile z filmami i muzyką doszliśmy jako tako do ładu i składu, a korzystanie z platform typu Netflix czy HBO GO stało się modne, o tyle z książkami wciąż jesteśmy obywatelami Ciemnogrodu.

Dlaczego tak się dzieje? Gdy wybrzmiewa to pytanie, pojawia się momentalnie głos: „bo książki są drogie”. Zabawne, aż boki zrywać. Rynek księgarski najprężniej obniża ceny detaliczne książek już zanim książka pojawi się w sprzedaży. Księgarnie internetowe lawirują promocjami cenowymi w sposób zadziwiający. Ja, jako wydawca, wiedząc jak rozliczamy się z dystrybutorami, a oni z księgarniami, często zastanawiam się czy taki internetowy sklep nie dopłaca do interesu? Kolejną niedrogą opcją czytania i bycia za pan brat z książką, nie obciążając budżetu, jest korzystanie z platform typu storytel.pl, która prócz audiobooków w sprzedaży abonamentowej wprowadza również książki elektroniczne we wszystkich dostępnych formatach. Nie wspominając już o empik.go, który od lat korzysta z takiej formy dystrybucji, idąc o krok dalej, proponując różne alternatywne pakiety przy zakupach abonamentowych oraz sprzedaż detaliczną produktów elektronicznych, a ich ceny są znacznie niższe, niż się powszechnie uważa. Mówi się, że dla chcącego nic trudnego. Dowiedzieć się gdzie można kupić dobrą książkę w przystępnej cenie można wpisując dany tytuł w serwisie porównującym ceny w różnych miejscach. Dlaczego korzystamy z tej możliwości przy zakupie pralki, a książki pozostawiamy w sferze: „ściągnę sobie za darmoszkę”? Czy tu przemawia przez nas cwaniactwo i brak szacunku do twórców? Coś w tym jest. Świadczą o tym komentarze osób, które zajmują się nielegalną publikacją zeskanowanych książek drukowanych lub pirackich plików elektronicznych oraz osób, które bez skrupułów zadowalają się takimi „materiałami”. Sposób narracji w tych wypowiedziach często budzi wielkie emocje u odbiorcy. Sformułowania typu: „w d…ach się poprzewracało tym pseudo pisarzom”, wystosowane pod adresem autorów, którzy chętnie by książki podarowali gdyby ktoś poprosił. No cóż, wydawcy, proszeni o interwencję rozkładają tylko ręce. Ponoć nie da się zrobić nic. Pytanie co było pierwsze: ktoś, kto ma fizycznie książkę, czyta ją, a potem traci masę czasu na robienie skanów i zamieszcza ją w sieci do nielegalnego pobierania, czy ten, kto na to nielegalne pobieranie czeka. Co ciekawe, istnieje nawet ranking najbardziej okradanych pisarzy. Ilości pobranych w ten sposób pirackich kopii książek mają stanowić swoistą listę bestsellerów i typować autorów tych lubianych i nagradzanych największą ilością ściągniętych książek.

Pointa? Brak. Są za to pewne działania, które na portalach społecznościowych polscy twórcy zaczynają podejmować. Chcesz przyłączyć się do akcji Stop nielegalnemu pobieraniu książek? Zapraszamy. Znajdź nas, polub, pokaż innym. Serio, fajnie jest płacić komuś za jego pracę, zwłaszcza, że skoro poświęcasz na nią czas, to znaczy, że wnosi coś do twojego życia. A te koszty, naprawdę nie są wielkie. Tu jeszcze działa jedna piękna magiczna zasada. Płacąc ludziom za ich pracę, poruszasz energię jaką są pieniądze. A ona, ta energia, wraca wtedy do ciebie jak bumerang. Może się nad tym zastanowisz zanim kolejny raz ściągniesz książkę z sieci?

Autor

Marika Krajniewska– Ceniona przez czytelników współczesna pisarka pochodzenia rosyjskiego. Urodziła się w Leningradzie, w 1992 roku opuściła już Petersburg. Od lat mieszka w Warszawie. Na co dzień przeciwdziała uprzedzeniom opartym na krzywdzących stereotypach. Wyznaje zasadę łączenia zamiast dzielenia: krajów, narodów, kultur. Pisze książki i scenariusze filmowe. Jest reżyserką i producentką krótkometrażowego filmu fabularnego „Głód”, który został doceniony na międzynarodowych festiwalach. Jest właścicielką wydawnictwa Papierowy Motyl. Autorka m.in. „Och, Elvis!”, „No, Asiu!”, „Hej, Mała!” – humorystycznej trylogii o przygodach warszawskich zwariowanych seniorek, a także nominowanych do nagrody Angelus takich powieści jak: „Schronisko”, „Białe noce” i inne.

Przeczytaj również

Ojciec i córka

Monika, niespełna trzydziestolatka. Pewna siebie, mocna w uścisku dłoni, atrakcyjna

Reklama