Żyletki nie myślą o toksycznej męskości

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Tak jakby, wiesz, gdyby coś to zapytaj, ale proszę tylko, proszę o jedno – nie bądź naiwny.

Naprawdę. Bo choć trudno tak, razem być nam ze sobą człowieku, to jednak jesteśmy razem w tym społeczeństwie na dobre i na złe i znajdziemy wreszcie, czy tego chcemy, czy nie, wspólne miejsce.

Tylko zatem – nie bądź naiwny. Nie myśl sobie, że wielka korporacja, która sprzedaje żyletki do obcinania sobie zbędnego owłosienia na twarzy, a stosowana jest częstokroć do usuwania zbędnego owłosienia w innych miejscach, przejmuje się losem kobiet narażonych na złe sytuacje życiowe i jeszcze gorsze mentalne. Bo choć może i zrobią reklamę, w której udają, że się przejmują, to czy naprawdę myślisz sobie człowieku, że pan prezes, który cygara odpala od studolarówki umoczonej w kokainie przejmuje się choć trochę nastrojami społecznymi i tym, jak one kształtują ludzką codzienność? Czy pan prezes, który wynajmuje prostytutki, żeby stały w jego ogrodzie nieruchomo jak żywe dzieła sztuki, jak w tej książce Hiszpana, czy myślisz, że człek ten, patrząc na dolary wpływające co sekundę na jego konto, czy człek ów przejmuje się tym co to jest świadomość społeczna oraz feminizm i czy jego marka w odpowiedzialny sposób przedstawia rażącą niesprawiedliwość społeczną, jakiej jesteśmy świadkami? Czy może leje na to totalnie, bo interesuje go tylko złoty pieniądz, co to się go obraca w palcach? Ja tam nie wiem, ale mam swój typ.

I o to mi głównie chodzi. Nie bądźmy naiwni. Świat korporacyjny ma nas za nic. Zawsze miał nas za nic i zawsze za nic mieć nas będzie. Dla nich jesteśmy tylko zerami na koncie, bez duszy i gdyby mogli wyssać z nas więcej, gdyby mogli nas zatruć, zmiażdżyć, czy nawet podłączyć do prądu i używać jako baterie – zrobiliby to. Bez mrugnięcia okiem. Ileż tych wielkich banków miało powiązania z kartelami narkotykowymi? Ileż tych jakże świadomych marek światowych, pierze brudne swe pieniądze w rajach podatkowych, unikając podatków, które słusznie mogłyby pójść na drogi, szpitale czy szkoły? Może na pensje dla nauczycieli? Hmm?

I choć zawsze można powiedzieć, że promowanie wartościowych postaw w społeczeństwie, jest zawsze rzeczą wartościową to, nie oszukujmy się, wielkie marki kapitalizują na tym, a nie przodują. Podłączają się do wagoniku zeitgeistui ciągną już dalej na swoje, a my wszyscy zapominamy, że wielka część problemów, które oni zbawiają puszką z napojem gazowanym, jest właśnie ich działalnością uprzednią i, ostatecznie, ich odpowiedzialnością.

I tym negatywnym akcentem kończąc – nie bądźmy naiwni. Żyletki nie myślą o toksycznej męskości.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Reklama