Wolność pędzlem wymalowana – Recenzja komiksu Artemizja

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Życie kobiety nigdy nie było proste i choć nasz świat zaczyna już ruszać w dobrą stronę, walcząc z dyskryminacją, nie możemy zapominać o odległych czasach i pionierkach emancypacji. Taką bez wątpienia była Artemizja Gentileschi, Włoszka i malarka, która jako pierwsza kobieta została przyjęta do florenckiej Accademia del Disegno. Za sprawą wydawnictwa Marginesy w komiksie Artemizja nie tylko zgłębimy niezwykle ciekawy życiorys niepokornej artystki, lecz również zmierzymy się z gniewem, frustracją i bezradnością osoby wykluczonej.

Ten, kto spodziewa się od powieści graficznej Nathalie Ferlut i Tamii Baudouin generycznej opowieści o damie walczącej ze złym światem może się poważnie zdziwić. Historia Artemizji Gentileschi jest podparta rzetelną pracą historyczną i materiałami źródłowymi rzucającymi pełne światło na ciężki los kobiety w XVII wieku. Między innymi, będziemy świadkami procesu sądowego wytoczonego przez rodzinę Gentileschi Agostino Tassiemu, oprawcy, który zgwałcił młodą malarkę. To jedynie jedna z wielu przerażających niegodziwości jakich doznała bohaterka na swej życiowej drodze. Otoczona z każdej strony społecznym aparatem opresji wyznaczającym rolę kobiety bliską zwierzętom domowym, młoda bohaterka niestrudzenie brnęła ku wolności, wywracając kolejne filary nierówności i szowinizmu. Wychowywana przez nieczułego, skupionego tylko na swojej pracy ojca, a zarazem wybitnego malarza Orazio Gentileschima, nie tylko wbrew konwenansom została pierwszą malarką otrzymującą wynagrodzenie za pracę, ale ostatecznie wyzwoliła się spod wszechobecnego patriarchatu.

Nathalie Ferlut tworząc scenariusz do komiksu staranie wyselekcjonowała najistotniejsze fakty z życia Artemizji, tym samym uzyskując efekt pełnego wykluczenia i alienacji bohaterki w świecie rządzonym przez bezwzględnych mężczyzn. Czasem zapomniane fakty historyczne takie jak konieczność przeprowadzenia tortur na ofierze gwałtu w celu udowodnienia jej prawdomówności, ukazują tragiczną sytuację skrzywdzonej kobiety u progu Oświecenia. Scenarzystka skutecznie, z na pozór martwych źródeł, skleciła nie tylko dramat obyczajowy, ale także dynamiczny komiks pełen zwrotów akcji z silną, zdecydowaną heroiną. Całość dopełnia oryginalna kreska Tamii Baudouino przenosząca czytelnika do świata barokowej sztuki, pięknych obrazów i codzienności XVII wieku.

Pisząc o Artemizji nie łatwo uciec od współczesnych kontekstów. Choć Artemizja Gentileschi zmarła niespełna 400 lat temu, jej upór, charakter i pragnienie wolności może być inspiracją dla wszystkich walczących o lepszy świat. Komiks nie tylko wiernie oddaje klimat dawnych, patriarchalnych czasów, lecz równie wlewa nadzieję w serca czytelników.

Reklama

Dyniak

– Jak można wywalać gnój w klapkach? – pytam tego wieśniaka. Nie