Oh my gad

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Po całym dniu na planie, wysiadam z samochodu transportowego w centrum mego pięknego miasta. Piekące podbicia stóp po całym dniu w szpilkach nie pozwalają mi o sobie zapomnieć, ale idę.

Siostra kończy jutro czterdzieści jeden lat, po prezent więc zmierzam do Sephory w domach centrum, której już tam nie ma, okazuje się, więc sprawdzam gdzie kolejna najbliższa. Przystaję na chwilę, wzrok do wyświetlacza telefonu kieruję. Stopy z butów na zmianę wyjmuję i nagle na parę centymetrów od mojej twarzy wyrasta mężczyzna.

Odskakuję nieco, opadam na stopy bolące. Wzrokiem pytam „co do kurwy” a on się uśmiecha i nic.

– W czymś mogę panu pomóc? – pytam.

 
Reklama
 
Reklama

A pan wypieków na twarzy dostaje i patrząc to w chodnik, to na mnie, klatkę piersiową ku mnie wypinając, zaczyna:

– Taka pani jest zamyślona i tajemnicza.

– Słucham? (Oczywiście słyszałam, ale już wiem, że prawdopodobnie wyczytał w poradniku „jak podrywać” u jakiegoś pana janusza, że tak zagadać można, przyjął abc miłości i teraz kusi, skucha mój drogi – nie ze mną te numery). Niechęć się we mnie pojawia. Z każdym jego przekroczonym centymetrem mojej przestrzeni osobistej coraz większa.

– Co pani taka zamyślona?

– Sprawdzam, szukam, analizuję, myśli wokół spraw odległych od pana płyną.

 
Reklama

– Nie jest pani z Warszawy?

– Jestem.

Skucha number 2.

– Acha, to dlatego jest pani taka tajemnicza.

– Nie widzę zależności. Czegoś pan ode mnie potrzebuje?

Oprócz tego, że zainteresowania, spojrzenia, romansu może, dzikiego seksu, małżeństwa… zaraz będzie dochodził do kawy. Stopuję się, patrzę na jego rumieńce, uśmiecham się serdecznie, odchodzę.

A on drepcze za mną.

Dokąd teraz idziesz pyta.

Do celu odpowiadam.

– Myślałem, że coś innego będziesz mówiła.

– Tak, co?

– Nie wiem.

Więc w milczeniu idę dalej, on za mną.

– Myślałem, że to będzie inaczej wyglądało.

Po chwili, że piątek wieczór jest mówi, że później weekend.

– W moim świecie zazwyczaj po piątku jest weekend.

– Można odpocząć, wolne.

– Wracam właśnie z pracy, w weekend pracuję i w kolejne dni też.

– Jesteś pracoholiczką?

– Nie.

– Może poza pracą spotkamy się kiedyś?

Dotarł. Wypowiedział te słowa, po przebrnięciu przez całą długość domów towarowych.

– Nie spotykam się towarzysko z ludźmi których nie znam.

– A co, że ja jestem tacy jak oni – mówi, wskazując na ludzi wszelkich dookoła – jestem takim gadem, nikim.

Och, co o sobie myśli wypłynęło z niego w tych słowach paru. Nie wiem dlaczego gadem… Większość wyginęła, może o to chodzi… Czy, że skórę mają suchą i szorstką, że ją zrzucają, że szkielety mają skostniałe…

Wszystko co o gadach wiem analizuję i średnio mi to do ludzi pasuje. Choć o poranku w camperze video oglądałam, w którym przechodniów pytano co by zrobili gdyby okazało się, że ksiądz jest homo sapiens. Pytani homo sapiens odpowiadali bez wahania; że zmieniliby parafię, że to wielki problem naszego kraju, że powiesiliby ich, że takie przestępstwo powinno być surowo karane.

Co by pani zrobiła gdyby okazało się, że homo sapiens to gady?

– Dlaczego pan ciągle za mną idzie? To jest dla mnie niekomfortowe.

Wyciągnęłam rękę do pana, pożegnać go chcę. Długo ręki mi nie podaje.

Dobrego dnia mówię i odchodzę.

 
Reklama

Nie wiem co z nim dalej, czy wmieszał się w tłum gadów. Czy rozpoczął kolejne polowanie. Czy jakąś kawę wypił.

Do Sephory nie doszłam.

Przystanęłam, wyciągnęłam Dostojewskiego z torby.

– Co pani tam czyta? Jakieś kobiece poradniki?

Uwierzyć mi trudno. Wzrok podnoszę, tuż koło mnie kolejny mężczyzna stoi.

– Ja też czasami czytam, poradniki właśnie, zawsze się człowiek czegoś nauczy

nowego – kontynuuje.

Patrzę na niego nieprzerwanie, smutek we mnie wzbiera.

– Kim jest taka piękna pani? – pan pyta.

– Homo sapiens, a pan to gad.

 
Reklama

Oh my god.

Reklama