Klątwa poprzedniego miesiąca

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Wszystko, co złe, dzieje się w maju. To chyba pora roku. Realne przejście z zimy do wiosny, początek hormonalnych burz i niezbyt zdrowego entuzjazmu.

Niedawno uświadomiłam sobie, że coś, co nazywamy dorosłością chyba nieco mnie zepsuło. Żyję tak, by spełniać ambicje, które są podyktowane żądzami społeczeństwa. Jakimś cudem się w tym odnajduję, moje wieloletnie weryfikacje pokazały, co jest dla mnie dobre i do czego warto dążyć. Jestem szczęśliwa, goniąc za zajączkiem, którego chcę złapać bardziej i bardziej. Choć ten zajączek bardzo się zmienia. Czasami robi się z niego jeleń, a czasami prosiak. Mógłby być wężem. Proza życia. Metafor jest wiele. Moje dawne marzenia spełniają inni ludzie, bo aktualne pragnienia nie są już tożsame tymi sprzed lat.

Reklama

W maju 2017 zostałam królową śniegu. Przełom. Koniec pewnego etapu życia, parę błędnych kroków. Moich, ich i jego. Pękłam, a świat rozpadł się na milion kawałków. Nie powiem, że do dziś go lepię. Glina jest elastyczna na początku. Po stwardnieniu to solidny materiał, który nie pęknie pod wpływem ciepła. Maj 2018 był gorszy. Byłam w Sidney. Szkoda tylko, że czasowo, a nie naprawdę. Trudno było żyć w nocy (GMT+10, sic!) i udawać, że jest dzień. Wirtualne spluwy, wirtualne spoty. Potem przyszedł czas na kontuzję, po której dziś nie ma śladu, ale wtedy byłam zależna, żyłam nią, uczyłam się pokory i spoglądałam na ludzi, którzy mieli specyficzny z litości wyraz twarzy.

W 2019 biernie czekałam co Karma z Pechem szykują dla mnie tym razem. Coś miały. Nie były to niezależne ode mnie powody do melancholii, bez której trudno mi żyć, a picie piwa, którego samemu się nawarzyło. I nawet nie było gorzkie. Maj 2019 był miesiącem świadomości, odróżnianiem, co przeze mnie samą jest grane, a co prawdziwe. Prawdziwe łzy wędrują z trzewi, z żołądka do płuc, przełyk, aż po tętnicę szyjną skąd ulatują do gałek ocznych. Oiktos. Płacz udawać najtrudniej. Poszłam w tany z życiem. Szukając czegoś konkretnego, znalazłam odmienność. Bojąc się zmian, zaczęłam je wdrażać. Ale to nie maj, bo tak naprawdę w maju minął rok.

Autor

Monika Stawińska – Skrupulatny grammar nazi, copywriter, dziennikarz, redaktor. Słowotwórca. Prawie jak Shakespeare. Hipokryta z osobowością typu ISTJ-T. Uważa się za rzemieślnika, bo rzeźbi w słowie. Zawsze pisze Timesem. Z wykształcenia jest filologiem, a prywatnie pasjonatką jazdy konnej, kultury zagranicznej, literatury pięknej oraz… gier. Właśnie dlatego dla TVP Sport pisze o sportach elektronicznych.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama