Kiełbasa

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

W całym kampanijnym zgiełku przedwyborczym umknął nam pewien znaczący fakt. Fakt będący kiełbasą wyborczą zakrapianą tupetem i lekceważeniem realiów. Otóż zostaliśmy poinformowani o planach pomocy w rozwoju piłki nożnej. Podano przy tym informację o nakładach finansowych, bo tak należy rozumieć: „zaangażowanie sponsoringowe spółek Skarbu Państwa”.

Tak, polskiej piłce należy się pomoc. Najbogatszemu związkowi w tym kraju należy się pomoc. Należy się ona również klubom, które właśnie otrzymały fundusze o jakich przedstawiciele wielu innych dyscyplin mogą jedynie pomarzyć.

155 milionów złotych do podziału na 16 klubów. I kwota rośnie bo jest wyższa o 4,5 mln od sezonu poprzedniego. W kolejnych sezonach również na klubowe konta wpływać będzie coraz więcej pieniędzy. Tak, właśnie tak. Nic nie rośnie tak, jak wartość polskiej piłki.

Każdy z klubów otrzymał po 5 milionów 260 tysięcy. Do tego dodatki i premie za zajęte miejsca ale też pozycje w rankingu historycznym. Po zsumowaniu wychodzi na to, że najwięcej zainkasowała Legia bo prawie 16 baniek. Kilkaset tysięcy mniej otrzymał Piast Gliwice. O kolejnych kilkaset tysięcy niższa kwota należała się Lechii Gdańsk.

Dla jasności. To jest sytuacja normalna. Ludzie chcą oglądać, kupować, towar jest pożądany to i wartość rośnie. Nie ma w tym niczego złego. Ot, prawa rynku.

Gorzej, że dzieje się to u nas. Nie dość, że w kraju generalnie niedofinansowanym to jeszcze ze sportem przewlekle chorującym na brak pieniądza. Dokładnie tego samego pieniądza, którego, według wielu, w piłce nożnej jest akurat za dużo. To nieprawda, ale nie da się ukryć, że futbol, mówiąc delikatnie, nie ma się najgorzej.

I teraz, kiedy do tych milionów, o których była mowa, państwo chce dołożyć dodatkowe grosze, niejednemu młociarzowi, sztangiście, alpejskiemu narciarzowi czy hokeiście po cichu zaciska się pięść w kieszeni. Po cichu, bo przecież są przez lata nauczeni życia w wyczekiwaniu i cieniu.

Nie żyjemy i nigdy nie będziemy żyć w idealnym świecie. Ale żeby choć kilka rzeczy się „zgadzało”…cholera…  Żeby chociaż ta kiełbasa przestała być jedynie kiełbasą.

Autor

Wojciech Zawioła – Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce…” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

Przeczytaj również

Reklama