Ojcowskie macierzyństwo vol.3 Odkrywanie na nowo

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że posiadanie potomka uruchomi we mnie chęć poznawania świata na nowo. Taką dziecięcą. Świeżą, niczym nieskalaną. I wcale nie chodzi mi o to, że zacząłem wkładać sobie palce do buzi, a co gorsza własne stopy, ani też o to, że uśmiecham się na widok każdej napotkanej twarzy (chociaż coś takiego przydałoby się każdemu z nas), ani też o to, że kawałek papieru do pieczenia, może być najlepszą zabawką świata. Chodzi mi raczej o poznawanie na nowo rzeczy, czynności, umiejętności, które teoretycznie znamy, ale na drodze własnego samorozwoju zostały przez nas pominięte, a wręcz użyję urynalnego porównania – olane.  

Przygotowując się do bycia ojcem, przeszukałem najbardziej odległe odmęty internetu, z których dowiadywałem się, że już w trakcie ciąży należy mówić do brzuszka i maluszka, puszczać mu muzykę, śpiewać, a przede wszystkim czytać, gdyż wszystko ma wpływ na prawidłowy rozwój itd. I właśnie o czytanie się rozchodzi. W mojej wczesnoedukacyjnej młodości miałem takiego pecha, że wszyscy nauczyciele, których spotkałem na swojej drodze, przymuszali mnie do wielu rzeczy. 

Reklama

Naturalnym odruchem obronnym u takiego młodego urwipołcia jest całkowite wypięcie się na nakazy „przymuszaczy” i robienie wszystkiego na odwrót. I tak oto przeszedłem szkołę podstawową i liceum nie czytając prawie żadnej nakazanej mi lektury. Nie jest to powód do dumy, niemniej cenię w sobie swoją niezależność i to, że maturę pisemną oparłem w całości o dramaty sceniczne, w których lubowałem się od zawsze. Przy moim pierworodnym pacholęciu postanowiłem, że od najwcześniejszych chwil jego jestestwa będę mu czytać literaturę najwyższej próby pominiętą przeze mnie lata temu. Obecnie kończymy pierwszą z dwunastu ksiąg „Pana Tadeusza”. Wnioski? Wraz z moim synem jesteśmy oczarowani językową giętkością trzynastozgłoskowca, koloraturą postaci i ekspresją jaką można wydobyć z siebie, czytając na głos. Młody uśmiecha się od ucha do ucha, a tatuś robi już zakusy na „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta.

Autor

Jakub Firewicz – aktor „jeszcze” młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów „odkopał” Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” – Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii – przynajmniej takie jest założenie :-)

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama