Szczere wyznanie

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Rzuciłem rolą. Śpiesząc z wyjaśnieniem czem prędzej, nie nastąpiło to z powodów ideologicznych w stylu: „ten spektakl obraża moje uczucia religijne” albo „reżyser wymyślił sobie, że mam cały spektakl grać nago, a ja się z tym nie zgadzam bo to jest bajka dla dzieci”. Nic takiego. Zrezygnowałem z mało spektakularnego, powiedziałbym wręcz błahego powodu. Otóż spektakl w całości miał być śpiewany i ja, delikatnie rzecz ujmując, po trzech odbytych próbach muzycznych czułem, że odbiegam od kolegów aktorów talentem wokalnym. Mógłbym pokusić się nawet o stwierdzenie, że trafiałem w nie te dźwięki co trzeba. Żeby dolać oliwy do ognia, powiem wam, że zrezygnowałem z roli w teatrze, który od najmłodszych lat mojego ziemskiego bytu, był/jest w sferze moich marzeniem.

Pewnie wielu z was czytając moje słowa puka się w głowę i w myślach mówi sobie: „Co za debil. Przekreślił swoje marzenia”, albo „Looser totalny, w dzisiejszych czasach trzeba napierdalać do przodu z podniesioną przyłbicą”, albo „no tak, zaczął pracę z syndromem Gołoty, czyli jeszcze dobrze nie wystartował, a już leży na łopatkach”. Otóż, drogi czytelniku, zapewne w każdym zdaniu, które przemknęło przez wasze głowy jest odrobina prawdy ale… I właśnie to „ale” powoduje, że w tym moim wewnętrznym „konflikcie tragicznym” czuję, że odchodzę z podniesioną przyłbicą.  

Reklama

Pierwszy raz w życiu poczułem, że jestem częścią jakiejś zespołowości, że nie jestem „ja” i tylko moje dobro się w tym wszystkim liczy. Po raz pierwszy poczułem coś takiego jak odpowiedzialność zbiorową. I właśnie ta odpowiedzialność za kształt finalny spektaklu, doprowadziła do tego, że musiałem odejść. Nie wybaczyłbym sobie tego, że przez moje mankamenty wokalne stałbym się hamulcem całej machiny spektaklu, który zapowiada się znakomicie. Trudna to i bolesna lekcja, ale fajne jest to, że jutro rano stanę przed lustrem, spojrzę sobie w twarz, uśmiechnę się i będę miał świadomość, że zrobiłem coś w zgodzie ze sobą i z szacunkiem dla innych. Dobrych decyzji wam życzę.

Autor

Jakub Firewicz – aktor „jeszcze” młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów „odkopał” Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” – Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii – przynajmniej takie jest założenie :-)

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama