Władysław Reymont kontra kosmici – fascynująca twórczość Jakuba Różalskiego

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Polska fantastyka może pochwalić się wieloma interesującymi dziełami, które zdecydowanie wykraczają poza lokalny kontekst i robią wrażenie również na naszych zachodnich sąsiadach. Powieści, komiksy oraz gry kreujące alternatywne światy od wielu lat wzbogacają rodzimą popkulturę, nadając jej fascynujący koloryt. Jednym z artystów wykorzystujących swą nieprzeniknioną wyobraźnię do tworzenia niesamowitych uniwersów jest Jakub Różalski – pochodzący z Koszalina malarz łączący teoretycznie odległe od siebie estetyki baśni, horroru i zamiłowania do wydarzeń przełomu XIX oraz XX wieku.

Twórczość zdolnego autora w dość przewrotny sposób ukazuje subiektywizm historii. Międzywojenne losy mieszkańców wsi zestawione z obecnością rekwizytów grozy (wilkołaki, strzygi, żywe trupy) albo elementami science-fiction (steampunkowe, futurystyczne maszyny), kontestują stuprocentową faktyczność rozmaitych kronik. Te nieco karykaturalne, nieszablonowe wizje przypominają o tym, że nasza wiedza o poprzednich dekadach jest tak naprawdę oparta na stronniczych uwagach osób interpretujących świat według własnego widzimisię. Większość z tych wydarzeń znamy jedynie w formie niedoskonałego tekstu lub fotografii. Powinniśmy więc brać ich autentyczność z wielkim przymrużeniem oka, a zaakceptowanie chociażby obecności upiorów wcale nie należy uznawać za aż tak ogromną przesadę.

Intryguje także niezwykłe połączenie tradycyjnego malarskiego stylu z wręcz groteskowo przerysowanymi pomysłami. Różalski posługuje się pastiszem przywołującym konserwatywne formalne idee po to, by zderzyć je z surrealistycznymi, pozornie niedopasowanymi składnikami. Unikalne podejście odświeża filozofię sci-fi, nadając jej namacalnego realizmu. Przyglądając się tym obrazom, przed oczyma stają nam perypetie bohaterów “Chłopów” wyreżyserowane przez Johna Carpentera. Nawet nie wiedziałem, że tego pragnąłem, ale chyba chcę by utalentowany ilustrator stworzył dla Netflixa nową wersję dzieła Reymonta polaną retrofuturystycznym sosem.

Jednak w twórczości polskiego artysty najbardziej zachwyca niesamowity dynamizm. Specyficzna kompozycja kadrów zawsze pokazująca konfrontacje postaci świata realnego i fantastycznego stwarza iluzję prawie filmowego ruchu. Interesujący zabieg konstruuje w głowach odbiorcy narrację nawiązującą nie tylko do opowieści znajdującej się na obrazie, ale też dopisującą do niej indywidualny ciąg dalszy. Nic więc dziwnego, że sztuka Różalskiego zainspirowała pisarzy (antologia “Inne światy”) oraz odegrała znaczącą rolę podczas powstawania gry komputerowej (“Iron Harvest”). Plastyczność jego dorobku bardzo skutecznie prowokuje wyobraźnię do pracy na najwyższych obrotach.

Mamy więc do czynienia z innowatorem, którego kreatywność zdaje się nieograniczona. Scalając ze sobą różne stylistyki, montuje opowieści, jakich nie powstydziliby się najbardziej rozchwytywani scenarzyści Hollywood. Wszyscy powinniśmy być dumni, że polski grafik gra w światowej lidze kultury popularnej.

A z tym Netflixem to trzeba chyba napisać jakąś petycję, nie?

https://www.facebook.com/jrozalski/
https://www.instagram.com/mr_werewolf/?fbclid=IwAR1jtl0xrKdNbfHb2Fnd1FZLRZ8tXg5ALccspsX9uR9hVjEmGdtvadY0soc

Autor

Łukasz Krajnik – anglista, tłumacz i autor artykułów dotyczących szeroko pojętej popkultury. Codziennie poświęca mnóstwo czasu na przyswajanie dziesiątek płyt, filmów i książek. Zwolennik braku podziałów na sztukę wysoką i niską. Wielbiciel barwnej estetyki lat osiemdziesiątych.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama