Czy diabeł naprawdę ubiera się u Prady?

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Wszystko zaczęło się wiosną 1913 roku. Wówczas Mario Prada, dziadek Miucci, otworzył w Galerii Wiktora Emanuela w Mediolanie elegancki sklep pełen luksusowych towarów. Można w nim było kupić m.in. walizki, torby podróżne, szczotki z żółwiego pancerza, kufry, biżuterię i laski spacerowe z rączką z kości słoniowej. Jednak najbardziej pożądanymi przedmiotami były zestawy podróżne ze skór aligatorów i węży z wyrafinowanymi detalami z kryształu oraz ekscentryczne kufry o rozmiarach garderoby. Idealne na statek. Nic dziwnego, że kilka lat później Bracia Pradowie dostarczali towar na królewski dwór sabaudzki. Dobra passa skończyła się jednak po II wojnie światowej, a Prada zaczęła zmieniać swój charakter. I gdy w czerwcu 1977 roku przebojem weszła do niego wnuczka Mario – Miuccia, w sklepie można było kupić głównie galanterię skórzaną, a oferta skierowana była do przedstawicieli klasy średniej. I nic nie wskazywało na to, że wnuczka szacownego Pana Mario, rozwinie rodzinny interes w jedną z najważniejszych marek w świecie mody. Zwłaszcza, że choć lubiła modę, znacznie lepiej czuła się na demonstracjach i partyjnych spotkaniach partii komunistycznej, której była członkinią.

Bez wątpienia to spotkanie z Patrizio Bertellim, miało ogromny wpływ na to, że dryfująca od czasów powojennych marka Prada wypłynęła na szerokie wody. Poznali się w dość kontrowersyjnych okolicznościach – ona zarzuciła mu plagiat, a on, zuchwały chłopak z Toskanii, zaproponował jej podpisanie umowy licencyjnej na produkcję i wyłączną dystrybucję wszystkich wyrobów skórzanych marki Prada. Ich love story przypieczętował ślub, który wzięli w uroczym Arezzo w lutym 1987 roku, jednak zawodowo wciąż byli singlami. Rok później na świat przyszedł ich syn Lorenzo. W tym samym roku światło dzienne ujrzało także ich kolejne dziecko – pierwsza, historyczna kolekcja kobieca Prady. W 1990 Miuccia urodziła Giulia, a większość czasu razem z Patricio spędzają pracując w przepięknej posiadłości na szczycie wzgórza, w której dominują fragmenty XVI wiecznych murów, zabytkowe posadzki oraz bogate księgozbiory. Trzy lata później powołują do życia markę Miu Miu, pokazują światu kolekcję dla mężczyzn i spełniają swoje artystyczne marzenie – Prada Milanoarte, które przekształci się niebawem w Fundację Prada. W 1997 roku zaczynają proces łączenia firm w jeden podmiot. Dwa lata później ich jacht Luna Rossa po raz pierwszy wziął udział w regatach o Puchar Ameryki, a w 2003 roku zdecydowali się na fuzję firm łącząc swoje zawodowe losy i na równorzędnych stanowiskach stanęli na czele imperium. „Kłócą się jak bestie. Ale idealnie się dopełniają. Ona to intelekt i wciąż nowe pomysły, a on sprowadza ją na ziemię” – mówił o Miucci i Patrizio Germano Celant, dyrektor Fundacji Prada.

Reklama

Mają na koncie mnóstwo sukcesów. W 2006 „Time” uznał ich za jedną ze 100 najbardziej wpływowych par na świecie. Nie są jednak podatni na celebryckie peany, a czas wolą spędzać wśród starych przyjaciół. I tak jak marka Prada silnie kojarzona jest z elitą intelektualną, także w ich domu nie brakuje prawników, architektów czy lekarzy, których właściciele podejmują w stylu „śniadania na trawie” ośmiorniczkami, risotto po mediolańsku, smażonymi karczochami i prosecco. W tej artystycznej fortecy jest też galeria sztuki, a pani domu – od najmłodszych lat marząca o karierze śpiewaczki operowej – nie jeden raz intonuje chociażby arię z Toski.

Maria Miuccia Prada urodziła się 10 maja 1948 w Mediolanie. Pochodzi z katolickiej, mieszczańskiej rodziny o silnych tradycjach. Tata służył w marynarce, a mama zajmowała się sklepem swojego ojca Maria. Po latach projektantka będzie narzekać na zbytnią surowość oraz powagę rodziców, a także dyscyplinę, jaka panowała w rodzinnym domu. Monotonne życie Miu Miu (jej przydomek stanie się niebawem marką) w czasach szkolnych ożywiają nieco marzenia o różowych sukienkach i butach, które ostatecznie zamieni na stonowaną czerwień. Sama wybrałaby zapewne liceum artystyczne, jednak jak przystało na panienkę z dobrego domu noszącej plisowane granatowe spódnice i brązowe buty z kwadratowymi noskami na płaskim obcasie idzie do liceum humanistycznego. Do szkoły wychodzi z domu z igłą oraz nitką, a na schodach przerabia spódnicę w mini. Nienaganne zachowanie i doskonałe oceny zestawiła z wyglądem, który ewidentnie szedł pod prąd. Gdy jej koleżanki ze szkoły zakładały nylonowe rajstopy będące oznaką dorosłości, ona – ku uciesze przyszłych jej klientów – wybiera krótkie białe skarpetki. Nigdy nie traciła głowy dla chwilowych mód. Później decyduje się na Wydział Nauk Politycznych, a po wizycie w Chinach wraca pewnego dnia do domu z legitymacją Włoskiej Partii Komunistycznej. Ostatecznie zwycięża jednak pragmatyzm i chęć zarobienia na siebie. To ostatecznie decyduje, że przejmuje sklep dziadka w Mediolanie. Tam spotyka Manuelę Pavesi, byłą redaktorkę „Vouge’a”, z którą jeździ na zakupy i pokazy mody do Paryża. Nie raz podkreślała, że jej mistrzem i źródłem inspiracji był i będzie Yves Saint Laurent.

„Nasze ubrania powinny zawsze reprezentować wizję nas samych” mówi Miuccia. Jej styl można by nazwać unikatowym i nieco prowokacyjnym, jednak ona sama pewnie nie chciałaby zamknąć się w tej definicji. Już w dzieciństwie uwielbiała szerokie spódnice mamy. Lubi je do dziś, bo nie krępują ruchów i kryją w sobie rzeźbiarski monumentalizm. Doczekała się także określenia „długość Prady”, gdy po latach spódnic maxi i mini zaproponowała fason do kolan. Nie nosi mocnego makijażu, wyklucza opaleniznę i od lat wierna jest długim, prostym włosom przytrzymanym opaską. Nie do przyjęcia są dla niej ubrania z efektem wyszczuplającym i obsesja na punkcie push-up. Jest szczerze zdegustowana widokiem półobnażonych kobiet, a na jej pokazach króluje niszowa, oryginalna zmysłowość oraz… typ brzyduli. Kobiety w jej ubraniach mają bardziej „być” niż „wyglądać”. Projektantka w niezwykły sposób wykorzystuje materiały i kolory, a wprowadzane przez nią innowacje często zmuszają do zrewidowania definicji dobrego smaku. Wciąż idzie pod prąd.

Bez wątpienia, dzięki wydanej w 2003 roku książce „Diabeł ubiera się u Prady” i jej ekranizacji, firma stała się fenomenem pop-kultury, a tornado, jakie wywołały z pewnością sprowadziły wielu nowych klientów. „Uwielbiam ubierać diablice, jeżeli za diabła uważamy osobę o temperamentnym charakterze, wybitnej inteligencji, osobę pełną sprzeczności i niespodzianek. W takim kontekście diabeł jest bardziej intrygujący od jakiegokolwiek dobrodusznego, ale przewidywalnego anioła” twierdzi Miuccia.

Z czasem do fascynacji projektantki modą dołączyła sztuka i architektura, które pomagają zrozumieć w jakim kierunku zmienia się świat. To dzięki nim wypłynęła na szerokie wody, które są zarówno jej, jak i Patrizia ambitnym celem. Biznesowa aktywność pary, ich działalność filantropijna oraz wspieranie projektów architektonicznych nie przyćmiły jednak mody, lecz nadały jej zupełnie nowy wymiar. A w rozsianych po świecie butikach Prady bez trudu można odnaleźć wierny powrót do korzeni – posadzkę w szachownicę z butiku dziadka Mario w salonie Mediolanu, kolonialny styl oraz widok na La Scalę.

 

tekst: Agnieszka Helena

Przeczytaj również

HEART BREAKER

Poprzedni Następny ZDJĘCIA: Wojciech Jachyra MODEL: Max Barczak | |

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama

Reklama