Bruno Kadyna

Rocznik 1981 – urodziłem się i mieszkam w Gdyni. Z wykształcenia jubiler-złotnik. Kreując biżuterię, zaspokajałem pragnienie tworzenia. Uprawiałem kulturystykę i boks, pracowałem na statku, a pierwszą książkę napisałem na bramce w klubie nocnym. Zawsze towarzyszyło mi zamiłowanie do słowa, szczególnie poezji i prozy. Oprócz literatury uwielbiam muzykę i sport. Dziś żonaty, doradca biznesowy, nie brakuje mi wytrwałości, a pisanie zaspokaja pragnienie tworzenia.

Kiedy inni śpią

Już słyszę, po co idzie. Otwiera drzwi, muzyka wypada ze środka. – Jarek, możesz przyjść? Facet nie chce zapłacić.Reklama Po tylu latach rozpoznaję kroki dziewczyn, chodzą

Sanatorium

– Gdzie siadamy? Baśka maszeruje przed nami, kręci kuprem, klapie najgłośniej z nas klapkami. Jak na sześćdziesięciolatkę figurę ma świetną.Reklama – Gdzie siadamy? – Odwraca się i pyta

Życie

Życie nam ucieka. Tak bym chciał, żeby do mnie przyszła uśmiechnięta i radosna. Dotknęła mojego ramienia i zapytała, jak mi idzie w pracy. Może pochwaliła,

Wizerunek

– Oczywiście panie Marcinie, zrobimy jak pan mówi. No przecież – myślę. – Więc mamy ustalone. Dam znać, kiedy będę miał wszystko gotowe. Już nie mogę się doczekać. Ostatnie

Mogło być gorzej

Zdrowy, szczęśliwy dzieciak nie zaprząta sobie głowy umieraniem, jest nieśmiertelny, może wszystko. To niesamowicie piękne. I tak szybko mija. Oddałbym każde osiągnięcie, wszystkie doktoraty, wyróżnienia,

Kret

Kobieta stała przed oknem balkonowym. – Mój biedny ogród. Czuła się bezsilna i wściekła. Walka trwała już szereg lat. – Skurczysyn, niech no się tylko pojawi – warczała