Tradycyjnie musiał porzucić tradycję

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ostatnio zadaję sobie pytania. Nie, nie oszalałem już kompletnie, że gadam do siebie, gdy nikogo już nie ma, choć tekst, który właśnie piszę jest swego rodzaju wyznaniem przed sobą w ciemności ciszy. Zadaję sobie pytania, żeby wiedzieć, czy to jak jest, jest naprawdę.

Zadaję sobie pytania, można powiedzieć, o sens. Czy podstawowe kwestie, które wszyscy biorą za pewnik, są faktycznie prawdziwe? Czy są rzeczywiście tym, czym ludzie twierdzą, że są?

Reklama

Ostatnio fascynuje mnie, popularne dość słowo tradycja. Ileż ono ma znaczeń, w zależności od tego, jak na nie spojrzeć? Może być elementem spajającym tkankę narodową, rodzinną, czy nawet w grupie znajomych. Może być wspaniałym wspomnieniem z dzieciństwa ze zbierania jeżyn w lato z mamą albo traumą o destrukcyjnej potędze niszczenia dziecięcych marzeń, gdy trzeba odśpiewać jeszcze ze trzy piosenki zanim otworzy się prezenty.

Czym jest tradycja? Jest to powtarzalna czynność, którą należy robić w określonych momentach dla podkreślenia podniosłości/wyjątkowości danego wydarzenia/momentu, a powód wynika z historii danego regionu lub grupy. Mamy różnego rodzaju tradycje, na przykład, wielkanocne, w dużej mierze przekopiowane z czasów pogańskich, żeby przejście chrystianizacyjne nie było aż tak bolesne. Tradycja istnieje też w instytucjach publicznych, gdzie, na przykład, przysięga się na coś, czego w sumie ani się nie rozumie, ani w to nie wierzy. Na przykład – przysięgłem bronić, bodajże, wartości demokratycznych, gdy zaczynałem studiować. Nawet nie pamiętam. Nawet nikt nie pamięta. Jak miałbym bronić tych wartości? Też nie wiem. Ale podpisałem. Jak lojalkę. Po to, żeby nie robić sobie problemów.

Po co jest tradycja zatem? Żeby wiedzieć kto jest kto. Gdy ostatnio byłem w kościele z powodów tradycyjnych właśnie i podczas mszy zadzwonił dzwon, co wśród wiernych oznaczało klęknięcie, z uwagi na brak wiary katolickiej w swoim serduszku zrezygnowałem z tej czynności na rzecz kontynuacji stania. Po pewnym czasie zrobiło się tak niezręcznie, że zaliczyłem krótki obchód wokół kościoła, w celu uniknięcia pełnych pogardy spojrzeń. Bo oni już wiedzieli, że ja nie od nich. Odszczepieniec, który nie robi tego co my, jest zagrożeniem. Przecież – od lat to robimy, wszystko było dobrze, a teraz wyskakuje tu jaki z pomysłami i nie wiadomo jakie tego będą konsekwencje. I mieli rację. Z punktu widzenia przetrwania. Powtarzalność zachowań zapewnia bezpieczeństwo. Brak powtarzalności może doprowadzić do czegokolwiek. Do rozwoju, zredefiniowania własnej sytuacji, ale także do kompletnie tragicznych konsekwencji w postaci wojny, głodu, zarazy lub, co najgorsze, zmiany swojego nastawienia.

Dlatego ruch konserwatywny tak polubił się z tradycją. By „zachować” to, jak jest, musimy mieć powtarzalność, która będzie bezpieczna. Musi mieć tradycję. Nie ma znaczenia, czy z punktu widzenia rozsądku i innych kultur stanie w deszczu przez godzinę naprzemiennie z siedzeniem, klękaniem i pójściem po produkt mączny, by następnie klęczeć z zamkniętymi oczyma przez kilka minut jest zachowaniem sensownym. To jest coś, co już robiliśmy. To jest nasza bezpieczna przystań.

Jednakże, pomijając kwestie natury rozwoju cywilizacji etc., tradycja jest dla mnie problematyczna z innego powodu. Tradycja dla mnie jest nudą. Wiejącą, ziejącą nudą powtarzalności. Bo jeśli czegoś znieść nie mogę, to tych chwil, gdy robię coś i właściwie nie ma żadnego powodu bym to robił. Ale to może tylko moja wywrotna natura, którą wspominam w ten dzień, gdy piszę do siebie monologi w ciemności.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama