Śląski tron

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Kiedy po raz ostatni śląski klub zdobywał piłkarskie mistrzostwo Polski, zaczynałem szkołę średnią i kończyła się komuna. Kilka tygodni wcześniej odbyły się czerwcowe, legendarne już wybory do sejmu. Coś się kończyło, a zaczynało się coś, co jeszcze było niewiadomą. Witane było jednak z entuzjazmem.

Wtedy mistrzem został Ruch Chorzów. Po ostatnim, wygranym 4:1, meczu z Górnikiem Wałbrzych, na murawę wbiegli kibice i szybko świętowanie przerodziło się w regularną walkę z milicją. Za dużo było emocji, nie tylko sportowych. Także tych społeczno-politycznych.

Reklama

W tamtej ekipie z ulicy Cichej jednym z obrońców był Waldemar Fornalik. Dziwnym zrządzeniem losu dziś ten pan świętuje mistrzostwo jako trener Piasta Gliwice. Szkoleniowiec, który ponoć nie nadaje się do prowadzenia dużych klubów i selekcjoner, który nie sprawdził się w reprezentacji.

Teraz zewsząd słychać głosy, że może i poradził sobie w ekstraklasie, ale nie poradzi sobie w Lidze Mistrzów i po co nam w takim razie taki mistrz – mały klubik z małego miasta i małym budżetem. Tyle, że tacy z dużego miasta i większym budżetem już próbowali. Z kiepskim skutkiem. Pomijam fakt, że rozgrywki ekstraklasy nie są eliminacjami Ligi Mistrzów czy europejskich pucharów w ogóle. Są walką o mistrzostwo Polski. A tę walkę wygrał Piast – tak po prostu – zdobywając najwięcej punktów, grając najlepiej i najrówniej. Tylko tyle i aż tyle.

I zdobył tytuł mistrzowski nie dlatego, że ktoś mu się podłożył w ostatnim meczu tylko po to, by mistrzem nie została Legia. Ta sama, która miała wszystko, by tym mistrzem zostać, a nie została. Przypuszczenia dotyczące podłożenia się Lecha utwierdzają w przekonaniu, że długo jeszcze polska piłka płacić będzie za korupcję sprzed, mam nadzieję, wielu lat. Co roku wraca i wracać będzie Ogólnopolski Dzień Piłkarskiej Podejrzliwości wszystkich o wszystko.

Podoba mi się świeży powiew mistrzowski w ekstraklasie. Dominacja tuzów polskiej ligi stała się na tyle nudna, że gliwicki oddech się przyda. Mniej myślę o europejskich pucharach, bo niby dlaczego mamy o tym myśleć skoro co roku dostajemy po pysku, niezależnie od nazwy mistrza czy wicemistrza Polski. Niech w takim razie tym razem spróbuje ktoś inny. A starzy wyjadacze ligowi niech przemyślą swoje zachowanie…i strategię na najbliższe miesiące i lata.

Mistrz Polski na małym stadionie (10 tysięcy pojemności)? Mała jest nasza piłka to i mistrz gra na małym stadionie. Ważne, by ze swej gry na małym stadionie zrobił WIELKĄ SPRAWĘ.

Autor

Wojciech Zawioła – Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce…” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama