Tryptyk średnio-wieczny

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

-Królewno, nareszcie! Ileż można czekać? Baliśmy się, że nie wrócisz.
-Już jestem, kręciłam się w kółko, ale zobaczyłam, że słońce zaszło dwukrotnie, więc się zatrzymałam, by zobaczyć księżyc i zaczęłam iść przed siebie.
-Niestety, Rozterki – ulubione kwiaty Królewny – powiędły w tym czasie, ale do rzeczy. Więc wróciła Królewna z podróży, poznała zwyczaje i kultury, co Królewnie najbardziej się podobało?
-Przepraszam spadła mi korona z głowy, już podnoszę. Jakie było pytanie?
-Co Królewna odkryła?
-Pływałam w oceanie parzących wątpliwości – wprawiając się w rzucie monetą, cięłam stopy o klify nieakceptacji, przekonując się do zwiewności sandałów i przechodziłam pustynie bliskości – wyślizgując się olejkiem usprawiedliwień. Uświadomiło mi to, że do osuszenia studni wystarczy jedno wiadro.
-Brawo! Co dalej zatem? Jakieś zmiany w królestwie?
-Od dziś zamierzam rządzić bezzdaniowo i bez przekonania. Każdą decyzję wrzucając do rzeki, by obserwować kiedy zatopi się bezpowrotnie. A pewnego dnia, korzystając z usług naszej nadwornej Jago Baby zamienię się w gwiazdę by dopełnić przeznaczenia i wypalić się niezauważenie.
-Królewno ależ to wszystko brzmi egzotycznie! Lud nie może się doczekać! Jesteś wspaniała! Jesteś niesamowita! A teraz wybacz, ale swe oratorium będzie wygłaszał Zdecydowany Wisielec.
-Ta korona nie na moją głowę kuta… Coś się dzieje fajnego? Jakaś impreza na mieście?

*

Reklama

-Królewno! Cóż to? Nie można tak zalegać w pieleszach. Praca wzywa.
-Przecież jestem królewną. Nie muszę pracować, to mnie wykańcza!
-Raz, raz proszę wstawać. Dziś wizyta w palmiarni i zerwanie złotego kokosa. Wielki dzień, wielka chwila.
-Przecież to wszystko bez znaczenia. Kokos spadnie sam z siebie.
-Królewno, wszystkiemu właśnie ty nadajesz znaczenia.
-Źle się czuję, nie chcę, nie wstanę!
-A więc chce Królewna rozczarować swój lud? Porzucić, wprowadzić w smutku otchłań?
-Kiedy to ja się z takowej wydostać nie mogę.
-Proszę nawet tak nie żartować. Królewnie smutna minka nie przystoi, od tego zależy dobro królestwa.
-Więc teraz nie mogę się smucić? Mam udawać by wieśniakom na sercu się cieplej zrobiło?
-Zwykli ludzie nie mają zbyt wielu powodów do radości. Królewna jest takim, więc nie wolno im tego odbierać. Proszę włożyć kanarkową suknię, rozświetli panienki lico.
-Kto to słyszał, by sprzedawać tylko maskę szczęścia ludziom. Chcę być sobą, przecież zrozumieją, iż każdy czasem smutny chodzi.
-Na najświętsze nogi Wezyra! No, no, no, no, no, rózgą Królewna od ojca dostanie gdyby usłyszał jak panienka bratać by się w plebsem chciała.
-Dobrze już dobrze, przyklejam uśmiech.
-O! W tej kanarkowej od razu jowialniej.

*

-Ależ się wkurwiłam!
-Królewno słownictwo!
-W dupie ze słownictwem Szambelanie. Pierdolę to wszystko!
-Niech się panienka opanuje! Ciszej, bo ktoś usłyszy, a na zamku Królewicza podejmujemy przecież.
-I chuj mu w dupę!
-Dość tego! Co Królewnę ugryzło?
-Mnie co ugryzło? To mężczyzn coś gryzie, mózg im wyżera.
-Policzmy do dziesięciu…wdech, jeden…wydech, dwa…
-Dobrze, już dobrze..
-I cóż to za pled Królewna przywdziała? Czy jest on symbolem wyzwolenia królestwa z okowów przynależności majątkowej?
-Szambelan to zawsze widzi więcej niźli na talerzu leży. Już tłumaczę. Pled ów ma na celu odjęcie kształtów, uzwykleniu powłoki, by nie kolidowała z odbiorem werbalnym.
-Już nic nie rozumiem. Królewna pragnie kontaktów, ale jakby przez ścianę?
-Prawie. W podobie. Wszak każdy mnie widzi jako królewnę, a poza koroną mam duszę, potrzeby.
-Zatem bal! Ktoś Królewny serce podbije tym razem.
-Ach nie! Koniec bali! Nie myślę o potomkach. Pragnę dusz bliskości.
-Rozmawia Królewna przeto ze mną dzień każdy.
-Zwykła być pragnę, nienamaszczona kagankiem władzy i liniami obłymi. By móc przebywać w różnym towarzystwie bez poczucia obietnicy wobec męskiej gawiedzi.
-Królewna wypiera własną osobowość, przynależność, pozycję, więc w kłamstwie służyć nie mogę, choćbym miał być stracony!
-W takim razie zdejmuję pled! Pokażę się taką, jaką jestem naprawdę!
-Królewna przemarznie, przeciągi w zamczysku szybko osłabią panienkę w postanowieniu i tym bardziej ukryć będzie się trzeba w puchu kołder nadwornych.
-Szambelan to jednak rozumie kobietę.
-Nie! Nie! Za kobietę Królewny bym nigdy nie śmiał uważać!

Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama