Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Recenzja „Vox Lux”

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Brady Corbet, aktor znany z takich produkcji jak „Melancholia” czy „Trzynastka” postanowił tym razem stanąć po drugiej stronie kamery. Zręcznie zmontowany zwiastun „Vox Lux” zapowiadał nietuzinkowe dzieło na poziomie „Czarnego Łabędzia”. Niestety, nie łączy ich nic poza wizerunkiem Natalie Portman na plakacie oraz tematyki degradacji wartości w kręgach artystycznych.

Celeste ma czternaście lat i kocha muzykę. Pewnego dnia spotyka ją ogromna tragedia, która zaważy na jej dalszych losach.

Reklama

Film Brady’ego Corbeta przypomina nieudany wiersz, obciążony nadmiarem metafor oraz niepoukładanych wersów. Nieco przydługie sceny mieszają się z dynamicznymi, krótkimi ujęciami niczym nierównomierne, poetyckie frazy. Subtelne zbliżenia na twarze bohaterów znikają powoli w natłoku nerwowych, pulsujących zdjęć Ameryki. Zabieg ten przywodzi na myśl poezję współczesną, tak swobodną w doborze formy i środków stylistycznych. Utwory poetów XXI wieku stanowią bowiem połączenie prostoty, gry słownej i dawnego romantycznego blasku. Twórcy zabrakło jednak wyczucia, które pozwoliłoby mu zachować odrobinę dobrego smaku. Historia, która mogłaby zyskać miano symbolicznej, jest jedynie pseudoartystycznym chaosem wypełnionym łopatologicznym oniryzmem i absurdalnymi przenośniami.

Reżyser pragnął nakręcić wizjonerskie widowisko, paraliżujące widzów oraz wywołujące refleksje na temat zepsucia, jakie panuje w pustym świecie show biznesu i medialnego kołowrotka. Z projektu emocjonującej satyry pozostał tylko moralitet, ubrany w „natchnione”, kiczowate dialogi. Mamy do czynienia z przeintelektualizowanym scenariuszem, służącym za laurkę dla domniemanego kunsztu samego autora. Ostatnie minuty opowieści objaśniają cały sens filmu, co sprawia, że traci on aurę tajemniczości, jaką roztaczał dzięki, trzeba przyznać, dość spektakularnemu początkowi. Do kogo zatem Corbet kieruje swoje dzieło?  Do wybrednych filmoznawców o wysokich standardach, czy do przeciętnego widza, do którego trzeba mówić wielkimi literami? „Vox Lux” śmiało można nazwać czołowym reprezentantem produkcji niewykorzystanego potencjału. W końcu baśń o niewinnej istotce, którą okrutny los popchnął w objęcia diabła to pomysł na miarę Goethego czy Bułhakowa…

„Vox Lux” to równia pochyła. Wyżej wspomniane, mocne otwarcie zwodzi oglądających, dając im iluzję obcowania z intrygującym, lekko niepokojącym dziełem. Pierwsza połowa filmu, utrzymana w konwencji thrilleru hipnotyzuje i sprawia, że lekko spięci podążamy razem z bohaterkami ulicami Stanów Zjednoczonych, czekając na kolejny, brutalny zwrot akcji. Świdrujące spojrzenie Raffey Cassidy w roli młodej Celeste i sekwencje wypełnione niepokojącą muzyką potęgują psychodelię. Niepokój dodatkowo pogłębia skąpana w mroku estetyka. Gdyby reżyser poszedł w stronę pierwotnych, mrocznych wersji baśni Braci Grimm z pewnością zyskałby aprobatę odbiorców, ale tymczasem…

Tymczasem od tak zwanego „aktu drugiego” dzieło przeistacza się w tykającą bombę, która wybucha w finałowej scenie ze śpiewającą, słabo zresztą, Natalie Portman. Zakończenie produkcji Corbeta wygląda jak sztuczny ogień, rozpalony po to, by zatuszować scenariuszowe niedociągnięcia. Od połowy filmu obraz staje się mdły, pozbawiony ikry i dotychczasowej finezji. Wulgarne zachowanie dorosłej już Celeste niszczy jego dawną głębię. Pesymistyczna, wręcz dekadencka wizja życia gwiazd przeraża, ale czy aby na pewno rzeczywistość jest aż tak tragikomiczna?

Zarówno Celeste, jak i Corbet chcieli przebywać w świetle reflektorów oraz łaknęli uznania publiczności. Główną bohaterkę „Vox Lux” pragnienie sławy doprowadziło do moralnego upadku, zaś początkującego reżysera – donikąd. Mam nadzieję, że podczas pracy nad kolejną produkcją zacznie on podążać w odpowiednim kierunku.

Autor

Anna Godoń– Napędza organizm czytaniem i pisaniem, a w wolnej chwili bawi się w filmowego krytyka. Na zewnątrz delikatna i subtelna, w środku wulkan skrajnych emocji. Uwielbia motyw czerwonych róż, koszule niedopięte na ostatni guzik i kakaowe kremy do rąk.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama