Ile w Tobie jest z Jokera

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Dwudziestego piątego kwietnia 1940 roku świat miał okazję poznać pierwszy, pełnoprawny komiks z Batmanem w roli głównej. Debiut Człowieka – Nietoperza wiązał się również z początkiem kariery jego odwiecznego arcywroga, czyli Jokera. Straszący pokracznym makijażem i obłąkanym śmiechem złoczyńca do dziś jest jedną z najbardziej fascynujących fikcyjnych postaci inspirujących rzeszę twórców filmów, seriali oraz gier komputerowych. Intrygująca osobowość klauna hipnotyzuje do tego stopnia, że wielu odbiorców bardziej interesują losy antagonisty niż wojującego z nim Bruce’a Wayne’a. Być może właśnie dlatego już 4 października na ekrany polskich kin wejdzie film Todda Phillipsa stawiający słynnego łotra w roli głównego bohatera. Zbliżająca się wielkimi krokami premiera każe zadać jedno pytanie – dlaczego tak bardzo frapuje mnie groteskowy błazen z uniwersum DC?

Reklama

Oczywiście najbardziej uwagę przykuwa nietypowa powierzchowność czarnego charakteru. Bill Finger, Bob Kane i Jerry Robinson pożyczyli charakterystyczny, absurdalnie szeroki uśmiech od Gwynplaine’a – protagonisty filmu “Człowiek, który się śmieje”, którego wyraz twarzy jest spowodowany okrutną chirurgiczną ingerencją szalonego doktora Hardquannone’a. Echa tragicznej historii z przeszłości widać także w karykaturalnym obliczu Jokera. Komiczna facjata skrywa ból, desperacko przykryty gorzkim, wizualnym żartem. Podobnie jak wszyscy wielcy satyrycy, antybohater reaguje na absurd egzystencji poprzez cierpki chichot. Z czystym sumieniem muszę więc stwierdzić, że utożsamiam się z taką postawą. Za każdym razem, gdy obserwuję przeciwnika Batmana w akcji, przypominam sobie o wielu trudnych momentach, na które jedyną dobrą odpowiedzią był tylko ponury dowcip.

Aby w pełni zrozumieć geniusza zła, należy pamiętać o tym, co motywuje go do destrukcji. W przeciwieństwie do większości kolegów po fachu takich jak Lex Luthor, czy Dr Doom, groźny żartowniś nie ma żadnych polityczno-ekonomicznych ambicji. Nie interesuje go przejęcie władzy nad światem albo zdobycie gigantycznej sumy pieniędzy. Filozofia komiksowego komedianta opiera się tylko i wyłącznie na sianiu chaosu. Kieruje nim chaotyczna spontaniczność, będąca celebracją wolności jednostki. Mimo że poczynania umalowanego świra wzbudzają we mnie obrzydzenie, a nawet strach, to jednak podświadomie zazdroszczę mu swobodnego stylu życia. Myślę, że każdy czasem ma ochotę zignorowanie wszelkich norm społecznych do kosza i postępowanie według gwałtownych impulsów.

Fascynująca jest także nieprzewidywalność barwnego łajdaka. Jego gorączkowe postępowanie dodaje pikanterii historiom z Gotham, gdyż stawia nocnego detektywa w arcytrudnych sytuacjach. Joker zmusza Batmana do wspięcia się na wyżyny, ponieważ potrafi niezwykle efektywnie pogrywać z jego umysłem. Nieważne czy mamy na myśli wesołka z serialu fabularnego, cynicznego kryminalistę odegranego przez Jacka Nicholsona, czy maniaka-kamikaze, w którego wcielił się Heath Ledger – to zawsze był, jest i będzie wróg mentalny. Zdolność do wniknięcia w psychikę herosa czyni z morderczego komika adwersarza nie do pokonania. Komiksowe światy są pełne niesamowitych antagonistów, ale żaden z nich nie ma tak wyjątkowej relacji z superbohaterem, jak on.

Warto również wspomnieć o ciekawej genezie postaci. Zapewne domyślacie się, że istnieje kilkaset wersji biografii sławnego bandyty. Najpopularniejsza z nich opowiada o niedocenionym przez publiczność klaunie, który, by jakoś związać koniec z końcem, wstępuje na drogę bezprawia. Retrospekcje opisujące przeszłość kawalarza uczłowieczają jego wynaturzony wizerunek i pozwalają pojąć przyczynę obłąkania. Dzięki tej wiedzy publiczność nie widzi już tylko przerysowanego zbrodniarza, a sfrustrowanego, rozczarowanego życiem człowieka, doprowadzonego przez otaczającą go rzeczywistość na skraj wyczerpania psychicznego. Jeśli przyjrzymy się dokładniej niebezpiecznemu figlarzowi, to zobaczymy w nim odbicie nas samych. Zielonowłosy dziwak reprezentuje bowiem każdego, komu szara codzienność zabrała marzenia.

Nie wiem, czy “Joker” Phillipsa będzie dobrym filmem. Nie mam też pojęcia, czy rola Joaquina Phoenixa powali mnie na kolana. Natomiast wiem jedno- niezależnie od jakości kolejnej historii związanej z tym bohaterem, on sam pozostanie ikoną kultury masowej, uzupełniającą archetyp czarnego charakteru o wielopłaszczyznowy rys psychologiczny.

Autor

Łukasz Krajnik – anglista, tłumacz i autor artykułów dotyczących szeroko pojętej popkultury. Codziennie poświęca mnóstwo czasu na przyswajanie dziesiątek płyt, filmów i książek. Zwolennik braku podziałów na sztukę wysoką i niską. Wielbiciel barwnej estetyki lat osiemdziesiątych.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama