Przyszła dobra aura – Mrozu i premiera płyty Aura

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Po 10 latach od debiutu oraz po dwóch latach od przełomowej płyty „ZEW”, Mrozu serwuje nam kolejną porcję muzyki.

12 kwietnia 2019 światło dzienne ujrzał jego najnowszy album zatytułowany „Aura”. Siadasz, zapinasz pas, odpalasz Aurę i pędzisz przed siebie. Tak kojarzy mi się ta płyta po odsłuchaniu drugiego utworu, nie bez powodu jego tytuł to “Zapnij Pas”! Po odsłuchaniu całego albumu stwierdzam jednogłośnie – ta płyta jest świetna!

Mrozu przeszedł jedną z bardziej udanych muzycznych metamorfoz, jest żywym przykładem, że w muzyce wszystko może się wydarzyć. W 2009 roku nagrał jedną z popularniejszych piosenek. W tamtym czasie odniósł potężny komercyjny sukces z utworem, który, mówiąc kolokwialnie, „wyskakiwał wręcz z każdej lodówki”, ale tak naprawdę mało w nim było artystycznej duszy. Była to muzyka idealnie skrojona pod radio, czyli grana dla masy ludzi bez względu na gust i upodobania muzyczne. Tak też sam wokalista kiedyś mi się kojarzył – typowo radiowe granie, czyli jego piosenki były takie, jak wszystkie, ciągle grane w radiu, ale tak naprawdę przez mało kogo doceniane.

Myślisz “Mrozu”, słyszysz “Miliony monet”. Po albumie „Zew” moje zdanie o jego muzyce zmieniło się diametralnie. Ten album bardzo przypadł mi do gustu i otworzyłam się na jego twórczość. Dzisiaj Łukasz prezentuje nam swoją kolejną płytę i nadal kapitalnie kontynuuje swój styl. Śmiało można stwierdzić, że „Aura” jest następcą „Zewu”, który ukazał się w 2017 roku. Zew był pięknym wstępem do obecnego albumu, do tego klimatu i tej energii.

 
Reklama
 
Reklama

Iskrą do powstania piątego już albumu było ponowne połączenie sił kompozytorsko – producenckich z Dryskullem. Rok spotkań w domowych studiach zamienił się w podróż przez euforię, nostalgię, metafizykę, aż po szorstką prozę życia. Cała ta rezonująca energia wybrzmiała w dźwiękach ich wspólnych fascynacji rock’and’rollem, soulem czy bluesem. Marcin Bors pomógł zespolić świat korzeni ze światem współczesnych nagrań, przyprawiając utwory szczyptą swojego producenckiego pieprzu, nie tylko w warstwie gitarowej. Parę numerów łobuzerską liryką wsparł Ras (Rasmentalism), tworząc kolejny wymiar tej muzycznej opowieści. „AURA” kontynuuje myśl, dzięki której narodził się „ZEW”, wynosząc ją na jeszcze wyższy poziom energetyczny.

Wszystkie kompozycje na Aurze są na tyle charakterystyczne, że łatwo je przyswoić i dobrze się tego słucha. Brzmienie trochę retro, trochę taki oldschoolowy klimat, do tego nowoczesne muzyczne elementy, dobre teksty i wisienka na torcie czyli wokal Mroza.

„Aura” to piąty krążek Mroza. W jego dyskografii ukazały się wcześniej „Zew” (2017), “Rollercoaster” (2014), “Vabank” (2010) i “Miliony monet” (2009).

Z płyty na płytę oddala się przynajmniej o rok świetlny od “Milionów monet”.Jeśli miałabym mu coś doradzić, to było by to tylko jedno – „idź tą drogą i rób to co robisz”! Jeśli ktoś zatrzymał się na „monetach” to uprzedzam „Aura” wbije Was w fotel.

 
Reklama

Reklama

Smak umami

Umami to jeden z pięciu podstawowych smaków, odczuwalnych przez człowieka