Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

To trochę smutne, że ten felieton przeczyta pewnie promil osób, które zalajkowały dzisiaj najnowszy outfit którejś z popularnych instagramerek. No cóż… Zamiast słów mieliśmy obrazy, zamiast obrazów mamy zdjęcia i hasztagi. Co będzie dalej?

Czytanie kojarzy się coraz częściej nie z intelektem, a z nieudacznictwem. Łatwiej kliknąć kciuk w górę niż sięgnąć po dłuższą formę, dajmy na to taki esej, nie mówiąc już o powieści. Oglądanie strojących się influencerów przyniesie nam przecież dużo więcej pożytku od spędzenia kilkunastu minut nad książką czy gazetą. Będzie o czym porozmawiać na spotkaniu ze znajomymi, które spędzimy pod patronatem hasztagów: #piątek, #piąteczek, #piątunio. W dzisiejszych czasach nawet studenci filologii grymaszą, gdy tekst, z którym mają się zapoznać ma więcej niż kilkanaście stron. Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale oni powinni pałać miłością do słowa pisanego. Niestety coraz rzadziej… To smutne, że obecnie do programów śniadaniowych, a nawet informacyjnych, coraz częściej zaprasza się samozwańczych influencerów, a nie ludzi, którzy rzeczywiście mają coś do powiedzenia. Popyt napędza przecież podaż, ale skoro czytacie Państwo te słowa, skoro wzięliście do ręki ten magazyn zamiast smartfona, nie jest z nami aż tak źle. Biblioteki ciągle działają i obsługują tysiące zadowolonych czytelników. Sprzedaż czasopism, choć z roku na rok spada, to jednak daje nadzieję, że w domach części krajan na stoliku kawowym leży nie tylko ulotka z ofertą dyskontu na najbliższy tydzień. Księgarnie mają się dobrze, a wydawnictwom co jakiś czas trafia się prawdziwa perełka, która sprzedaje się w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy.

Nadal obcujemy ze słowem pisanym, choć z dekady na dekadę ma ono coraz większą konkurencję – łatwiej jest obejrzeć serial, szybciej nam też odświeżyć kanał w mediach społecznościowych. Może w ludzkich mózgach coraz mniej jest miejsca na dłuższe formy? Może przeładowani informacjami możemy przyswajać słowa w ograniczonych ilościach – jedni więcej, inni zdecydowanie mniej i nic w tym złego? Wierzę w Państwa, wierzę w nas!

 
Reklama
 
Reklama

Reklama