Kim jesteśmy kiedy nas nie ma

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Komentarz do zdjęć: Jakub Wejkszner, Bartosz Maciejewski

 

Kuba Wejkszner: Sylwetki w oddali, cienie postaci, to takie platońskie, trochę jak symulakrum, które, wraz z odrzuceniem kolorystyki, pokazuje identyczność człowieka w całej jego różnorodności. I to jest ciekawe, bo naszym ludzkim problemem nie jest konkretna ideologia, ale właśnie człowiecza tożsamość.

Bartosz Maciejewski: I tak właśnie jest w tych pracach. Interesuje mnie człowiek, który przybiera różne szaty, głównie jednak po to, żeby, w swoim wyalienowaniu, czuć się częścią większej społeczności. To zagłusza jego samotność i ogranicza wolność, z którą nie potrafi lub nie chce sobie poradzić. Te szaty to może być katolicyzm, islam czy przynależność do jakiejkolwiek innej kultury czy subkultury.

KW.: Czyli jednak Interesuje Cię ideologia. Przybieranie różnych szat też jest ideologiczne. To, że stajesz się muzułmaninem, ale jesteś jednocześnie ojcem i to, kim jest ojciec w Twojej kulturze, wszystko to jest jakąś ideologią. To, że mówimy o przybieraniu szat też jest ideologiczne.

BM.: Sens tego, co widzę i fotografuję to zamknięcie, samotność i wyalienowanie. Sami przychodzimy – sami odchodzimy. Patrząc przez ten pryzmat – tożsamość, którą wspomniałeś – definiuję jako próbę ucieczki do czegoś większego, czegoś co daje nam ułudę bycia nie-samotnym. To ma tylko pozorny związek z kultem, religią czy zgromadzeniem. Jak inaczej nazwać nie-samotność?

 
Reklama

KW.: Wspólnota? Część wspólna, to, co pojawia się podczas spotkania, podczas wymiany myśli, podczas wspólnego życia. To wszystko nazywamy wspólnotą. Każdy członek jest jej częścią, częścią kolektywu, kolektyw zaś tworzy jedność, osobny byt, który powstaje w zapośredniczeniu zebrania się członków w imię czegoś.

BM.: Ale kolektyw, wspólnota to znowu formy ucieczki, przebrania, ułudy przed samotnością. To jak ta ideologia, o której mówimy.

KW.: Z gęby tylko w inną gębę. Z drugiej strony – jak wszystko jest ucieczką, to nic nie jest.

BM.: Ale ja się nas pytam, jak się czuje człowiek kiedy nie jest samotny? Czy jest taka definicja, słowo, fraza, które definiują fazę nie-samotności?

KW.: Możemy być samotni wtedy, gdy jesteśmy z innymi, ale obecność kogoś lub czegoś (idei, pasji, biologicznego wypełnienia) w naszym życiu, kogoś znaczącego konstytuuje nie-samotność, nawet gdy fizycznie tej osoby obok nas nie ma, tego czegoś nie doświadczamy.

BM.: Ładnie powiedziane. Może przeciwieństwem nie-samotności jest szczęście! Albo głębiej – miłość.

 
Reklama

KW.: Mnie przyszło do głowy, że spełnienie. Szczęście kojarzy mi się infantylnie, a miłość dziecinnie.

BM.: Jeśli spełnienie jako próba załatania dziury, tego wszechogarniającego poczucia inności, bycia takim oderwanym atomem to tak. Szukam tego czasem w tłumie, a czasem w pustych kadrach, szukam podobieństw, chcę wejść do szuflady z podobnymi sobie. Więc może o tym spełnieniu są moje zdjęcia.

 

Reklama