Lewitowanie (ze zmysłem słuchu)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Wzrok skierowany w jeden punkt. Nie wiem, co widzę, bo patrzę słuchem. Oczy wprawdzie szeroko otwarte, ale to słuch jest teraz najwrażliwszym ze zmysłów.

Patrzę, słucham i myślę. Tak, to ten klimat…to właśnie te dźwięki chcę im pokazać. Im…tym, co po drugiej stronie. Oni tam są, czuję ich obecność za każdym razem. Mimo że milczą, to jednak wiem, że do nich mówię, że opowiadam, że odkrywam siebie dźwiękami.

Ale te dźwięki jeszcze teraz są nieuczesane. Została jeszcze doba do ich przekazania odbiorcom. Tylko doba, a ja wpatruję się we wskazówki zegara i mówię do nich: „szybciej”. To jeden z bardzo nielicznych powodów, dla których popycham czas, i tak już pędzący jak bolid formuły 1.

Ten dźwięk tu, tamten tam…ten na pierwszy ogień, bo aż pali od wewnątrz. Zaskakuje i rozpala ciekawość. To on ma rozniecić emocje. A ten na końcu uspokoić, ale jednocześnie zostawić niedosyt. Te między nimi mają być emocjonalną, muzyczną podróżą. I każdy z tych dźwięków ma być szczytem uniesienia.

Tak to sobie obmyślam, bo mogę. Nikt niczego nie narzuca, nikt nie zabrania szukania muzycznych bratnich dusz. Tylko tak mogę to robić.

A w głowie dźwięczą, jak pisane na maszynie, litery z komentarzy: „…zrobił radio. Prawdziwe radio”… „…ryczę” „słucham już szósty raz i mam ciary”… „czekam na każdy kolejny wtorek” „to mnie przeszywa tak, że aż boli”…

I każe mi to szukać kolejnych dźwięków im nieznanych lub znanych z innej strony. Klimatu, słów, tego, co jest w głębi. Zaskakiwać.

I wyobrażam sobie, że lewitujemy bez końca, że dołączają kolejni nawróceni na jakość. Ci nauczeni wsłuchiwania się; ci, którym muzyka nie tylko towarzyszy, jeno w nich jest – w środku, głęboko, wżarta w skórę.

Pół doby. Napięcie powoli rośnie, bo zbliża się wtorkowy wieczór. Słucham jeszcze raz, by nic nie umknęło, by pozwolić sobie na komfort zapięcia na ostatni guzik. I jeszcze słyszę dodatkowy klawisz, szarpnięcie struny czy jeszcze jedno uderzenie w bęben. Trzecia minuta i ósma sekunda. Powiem im to. Muszą usłyszeć to, co ja. Taką wymyśliłem sobie misję.

I już wiem. Od wielu tygodni wiem, że potem będzie chwilowa pustka połączona z lewitującą rozkoszą. Dziwne to uczucie. To, co chciałem im pokazać, już w nich jest. Jakby odeszło, choć ciągle jest również we mnie. I w tej niby-pustce szukam nowych doznań. Dla nich, dla siebie. I lewituję…ze zmysłem słuchu.

Lewitacja, Radio RPL.FM, wtorki o 22:00. W Płocku 88,1 Mhz.

W internecie na całym świecie: https://radiorpl.fm/streaming/

 
Reklama

Przeczytaj również