Anywhere logo

Wojciech Zawioła

Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: "Jest takie miejsce..." i "Szukaj mnie" a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Zbzikowany na punkcie sportu, oszalały na punkcie muzyki. Wielbiciel twórczości z duszą.

Porwać tłum

2017-05-09
 
...

Stoję przed sceną. Patrzę i słucham. I po raz kolejny zdaję sobie sprawę z tego, że ogarnia mnie zazdrość. Dlaczego to ja nie porywam tłumów swoim śpiewem? Dlaczego to moje palce nie szarpią strun gitary basowej wyznaczając rytm w jakim ci wszyscy przed sceną (tacy jak ja teraz) się poruszają? Dlaczego wreszcie to nie ja przeszywam serca fanów brzmieniem swej gitary elektrycznej?

Zawsze wtedy tak odpływam. Nie poruszam się jak wszyscy. Nie gibam się do rytmu, nie tańczę. Nigdy. Stoję i słucham, patrzę. Chłonę to, czego doświadczam. Obserwuję każdy element sceny i każdego instrumentalistę. Odpływam. Nie ma mnie dla nikogo.

Nawet w ostatnią sobotę, kiedy niemal zupełnym przypadkiem, w małym miasteczku pod Warszawą, trafiłem na koncert polsko-łemkowsko-ukraińskiego (serio!) zespołu LemON. Choć Igor Herbut powtarzał ciągle do publiczności te same słowa o energii to jednak widać było, że potrafi z nią „żyć”. I na szczęście był to mocny, bardzo rockowy koncert. Ich grania „płytowego” raczej długo bym nie wytrzymał, tym bardziej, że obok kusiła karuzela.

Nie bywam na koncertach tak często jak bym chciał. Wiem jednak doskonale czego oczekuję. Tajemniczości i psychodeli dwóch spotkań z Archive; kontaktu ze mną z występów Fisha; energii i powrotu do młodości z koncertów U2 i przeszywania mojego ciała z któregoś wieczoru na Torwarze kiedy na scenie, jak bogowie czerni i pesymizmu, brylowali muzycy The Cure. W takich chwilach najczęściej kotłuje się w mojej głowie pytanie, które już tutaj padło: Dlaczego nie ja? Z wewnętrznym uśmiechem…bo przecież wiem dlaczego nie ja. Potrafię sobie jednak wyobrazić stan mojego upojenia szczęściem na widok tłumów pogrążonych w erotycznej wręcz ekscytacji, kiedy podchodząc do krawędzi sceny wydobywam z mojej gitary dźwięki podobne do tych The Edge’a z „Silver And Gold”. 

A wspomnianego LemONa po raz pierwszy zobaczyłem na jakiejś idiotycznej gali rozdania nagród kolorowej gazety. Muszę przyznać, że Igor Herbut swoim występem przysłonił mi nieco obrzydliwy blichtr i wybujałe ego większości uczestniczących. Nie wiedziałem kto zacz, nie znałem głosu człowieka przed mikrofonem, nie znałem też utworu. I słuchałem tej akustycznej wersji „Scarlett” z otwartymi ustami.

P.S. Zdjęcie mojego autrostwa...dlatego takie słabe.

 

Podziel się swoją opinią.

Dzielenie się opiniami i sugestiami o miejscu dostępna jest dla wszystkich użytkowników posiadających aktywne konto na portalu społecznościowym Facebook.

11068 . 317

NASI AUTORZY

INNE WPISY TEGO AUTORA