Anywhere logo

Aleksandra Budka

Rocznica

2017-08-09
...

Na jej nocnej szafce stoi kieliszek do wina. Świat bez wina jest nie do przyjęcia. Zastępuje najlepszego kochanka i przyjaciółkę, która po nocnym seansie z Bridget Jones zostaje w twoim łóżku i twojej pidżamie. Kieliszkowi towarzyszy lampka, która oświetla kąt sypialni, ciemna przestrzeń dalszej części pokoju pozostaje poza jej zasięgiem. Światło żarówki odbija się w pierścionku z granatowym kamieniem kupionym na rocznicę. Drugą rocznicę życia bez niego. Dziś świętuje kolejną, dlatego kupiła o jedną butelkę białego wina więcej niż zazwyczaj.

Dopełnia kieliszek.

On nie dał jej ani pierścionka, ani poczucia bezpieczeństwa. Nawet marzeń o jednym i drugim. Przychodził, kiedy chciał, wychodził zawsze za wcześnie. Nigdy nie spał w tym łóżku, inaczej by je wyrzuciła, nie potrafiłaby w nim zasnąć bez niego. 

Dopełnia kieliszek.

Tak naprawdę to nikt jeszcze poza nią w tym łóżku nie spał. Tylko ona jest strażniczką tej lampki, obok której nigdy nie postawiła dwóch kieliszków z winem. Zresztą szafka nocna to dziwne miejsce na kieliszek. Tam układa się najnowsze czasopisma, które czyta się przed snem albo elektroniczną nianię, nadającą na żywo płacz dziecka w pokoju obok. Ale kto poza nią pije wino do snu leżąc nago w łóżku? 

Dopełnia kieliszek.

Bał się, że jeśli tylko pozwoli sobie zamknąć na chwilę oczy, zaśnie tu już na zawsze. A ona nigdy nie pozwoli mu się obudzić. Udusi się od przedawkowania miłości. Dlatego uciekł, każdy przecież boi się śmierci.

Dopełnia kieliszek.

Jest tu jeszcze mały elektroniczny zegarek, który odmierza czas, jaki upływa jej w tym miejscu. Lubi, kiedy ten się przeciąga, gdy ona czyta książkę otulając się pościelą, na której gęszczą się japońskie znaki. Ale czas, gdy rozmawiała z nim przez telefon, owijając kosmyk włosów wokół palca i obserwując swój uśmiech w lustrze naprzeciwko łóżka, zawsze biegł za szybko.

Dopełnia kieliszek.

Nienawidzi tego lustra. Widzi w nim swoje odbicie i szarzejącą cerę. Zbyt szerokie i zbyt samotne uda. Stoi tam każdego wieczoru i wmasowuje balsamy. Kilogramy balsamów w kilogramy ciała, jakby miała rozmasować ten ból, który dotarł już do każdej komórki. Jakby miała się przedrzeć do serca, ukoić je olejkiem jojoba albo masłem z kakaowca. To na cellulit, to na ujędrnienie, to na nawilżenie, a to na samotność. Dlatego wklepuje te cholerne balsamy.

Dopełnia kieliszek.

Z okazji trzeciej rocznicy związku z samą sobą serdeczne życzenia długiego życia w zdrowiu i szczęściu składam ci ja – mówi do lustra. Nie mówi, teraz już tylko szepcze, bo brakuje jej sił, nogi uginają jej się od wina i ciężaru naiwności. Aktualnie wolałaby wyrwać sobie serce, zabalsamować jednym z tych drogeryjnych specyfików i położyć na dnie szafy. 

Dopełnia kieliszek.

Jest idealną sąsiadką. Nie słucha muzyki, w jej mieszkaniu panuje zawsze cisza. Przecież nikt nie słyszy, jak ze sobą rozmawia. Nie jest pewna, czy te dialogi odbywają się tylko w jej głowie, czy nieświadoma wypowiada niektóre ze słów na głos. Czasem włączy telewizję informacyjną, ale sąsiadom nie powinno to przeszkadzać. Za to ją często budzi poranna awantura w mieszkaniu obok. Matka wyładowuje swój stres na dziecku, a to nieświadome swojej niewinności wybucha w powietrze najbardziej nieszczęśliwym z nieszczęśliwych dziecięcych płaczów, co matkę doprowadza do jeszcze większej irytacji. Zamiast lać dzieciaka, powinna napić się wina.

Dopełnia kieliszek jeden za siebie, a kolejny za sąsiadkę.

Patrzy na to wino, tę lampkę i stolik. Milczący telefon. Konającą nadzieję na cokolwiek dobrego. Czystą pościel. Brud w głowie. Naiwność, z której składa się powietrze, którym oddycha. Patrzy na ten pierścionek, którego nigdy od nikogo nie dostała. Bo wszystko, co ma, włącznie z tym cierpieniem, sprawiła sobie sama. Co lubi w tym pokoju? Właściwie nic. Lubiła wszystko, gdy tym rzeczom towarzyszył on. Byłoby lepiej, gdyby jednak to lustro tu nie wisiało. Nie widziałaby siebie dopełniającej kolejny kieliszek.

 

Ilustracja: Katarzyna Gnacińska