Anywhere logo

Siła czy rozum?

2017-08-10
...
Felieton powinien dotykać spraw bieżących, aktualnych, świeżych. Jest jednak ryzyko, słusznie zauważone ostatnio przez Sylwię Chutnik, że aktualne tematy, nawet jeśli dobrze klikają się w internecie, żyją jeden dzień.

W myśl tej zasady powinnam opisać tłum manifestujących, walczących o niezależność sądów przed Sejmem. Opisać posłanki z Nowoczesnej, które mają w sobie więcej energii i charyzmy, niż męska połowa sejmowej sali. Swoją drogą – najwyższy czas, by przesiadły się z drugiego do pierwszego rządu w sejmowych ławach. Ale te analizę zostawię na później. O posłankach jeszcze nie raz nie usłyszymy, temat nie zgaśnie. Chciałabym wrócić do mojego felietonu sprzed miesiąca. Do kultu ciała, który przybiera na sile. Temat przetrwał, tendencja dbania o ciało rośnie. Po fali hejtu wylanego na Annę Lewandowską - za to, że szybko po ciąży wróciła do formy i namawia inne kobiety do bycia fit - broniłam jej. I bronię dalej. Pokazanie wyćwiczonego kaloryfera na brzuchu nie powinno przelewać czary goryczy u kobiet, które wyciskają siódme poty na siłowni i nie osiągają podobnych rezultatów. To płytkie, niskie i obnażające nasze powierzchowne myślenie. Owszem - podziwiam kobiety, dla których sport stał się stylem życia. Sama chciałbym ćwiczyć więcej, brakuje mi determinacji. Na siłownię ruszam bez przygotowania, planu i z zapałem, który gaśnie jak świeca. Może dlatego, że nadal mam rozmiar 36. A może, że nie uległam pustej i próżnej modzie pokazywania własnego ciała wszędzie? Czy naprawdę warto obnażać się z intymności dla kilku lajków? Czy warto dawać pod ocenę swoje ciało ludziom, którzy nie widzą w nas nic, poza kilkoma wyrzeźbionymi mięśniami? Dlaczego nie pokazujemy, jak myślimy, co robimy, jakie mamy marzenia? To bardziej intrygujące, interesujące, niż pokazanie tysięcznego podobnego zdjęcia. Drogie panie, po co wylewacie tyle potu? By być silną i zdrową? Czy dlatego, by pokazać super półnagie, wygibaśne zdjęcie na Instagramie i stanąć w szranki z pół milionem innych kobiet. Jeśli to drugie, szczerze współczuję, bo wysiłek nie zawsze jest współmierny z korzyściami. Czterdziestolatki próbują nadgonić ciało dwudziestolatki. Efekt może i podobny, ale komentarze i tak gorsze, liczba polubień mniejsza. Ćwiczmy, jedzmy, bądźmy chude i grubsze, nie dajmy się zwariować. Prawdziwa siła tkwi w nas, nie w mięśniach. Rozwijajmy je, ale nie zapominajmy o mózgu. Zdrowy rozsądek jest dziś w cenie. Mam wrażenie, że wraz z upływającym czasem jego cena tylko będzie rosła.