Anywhere logo

Bergamo – perełka u stóp Alp

2017-06-15
...
Bieda niszczy ludzi, lecz konserwuje miasta. Potwierdzenie tych słów możemy znaleźć w Lombardii, na północy Włoch, gdy z nowoczecznego Mediolanu wybierzemy się do historycznego Bergamo.

Mediolan to włoska stolica mody i biznesu. Związany z kulturą współczesną, pełen architektonicznego chaosu, wydaje się być oderwany od wszystkiego, co myślimy o Włoszech. Co weekend przyciąga jednak rzesze turystów, ciekawych tego, czym miasto urzeka międzynarodowe gwiazdy. Zanim jednak zameldują się w hotelach, czeka ich transfer z jednego z pobliskich portów lotniczych. Jeden z nich, usytuowany godzinę drogi od centrum Mediolanu, znajduje się w Bergamo – położonej u podnóży Alp perełki architektonicznej. Warto poświęcić temu miejscu, zwłaszcza jego zabytkowej części, choć 24 godziny, a najlepiej wpaść na cały weekend. Odwdzięczy się nam ono niezapomnianymi chwilami, pysznym jedzeniem i dobrymi myślami, które pozostaną w głowie na długo po zakończeniu urlopu.

bergamo_1

Bergamo dzieli się na dwie części – Dolne Miasto: Città Bassa, które niczym nie wyróżnia się wśród zachodnioeuropejskich miast, i Górne Miasto: Città Alta, historyczną dzielnicę pełną zabytków. Do Górnego Miasta można dojechać autobusem prosto z lotniska, a także z głównego dworca. Ceny biletów są niskie – nie warto więc na nich oszczędzać, bo nietrudno trafić w komunikacji miejskiej na kontrolera! Droga do Città Alta wiedzie krętymi ulicami wzdłuż murów obronnych. Na górę możemy dostać się także za pomocą Funicolare – specjalnie dedykowanej kolejki, która jadąc prawie w pionie, zapewnia zapierające dech w piersiach widoki na Dolne Miasto. 

Pierwszą rzeczą, którą czujemy, wysiadając z komunikacji miejskiej, jest świeże, górskie powietrze. Przed turystą, który dotarł do Città Alta, rozciąga się niezwykła panorama Alp. Już samo to warte jest wydania często zaledwie kilkudziesięciu (!) złotych na bilety lotnicze. Jednak Bergamo to nie tylko przepiękne widoki – to przede wszystkim historyczne zabytki, których w górnym mieście znajduje się sporo. Zanim skierujemy swoje kroki w kierunku starego miasta, warto zwiedzić okolicę. Będąc wyposażonym w darmową mapę z punktu informacyjnego na lotnisku, dobrze zaplanować wycieczkę tak, aby na początek dnia zobaczyć miejsca położone wyżej od pełnej turystów „starówki”. Jednym z nich jest ogród botaniczny. Założony w niedalekiej przeszłości, nie zachwyca bujną roślinnością z wszystkich stron świata. Ma jednak do zaoferowania coś więcej niż inne tego typu obiekty – niczym nieprzesłoniętą panoramę gór. Możemy podziwiać Alpy, Dolne Miasto i pobliskie miejscowości z brzegu górskiego zbocza. Jeśli trafimy tam około godziny 12:00, usłyszymy bicie kilkudziesięciu dzwonów kościelnych, odbijające się echem w kotlinach. Cisza, która nastaje zaraz po tym niezwykłym koncercie w połączeniu z zapierającymi dech w piersiach widokami pozwala zapomnieć o wszystkich zmartwieniach.

bergamo_2

Następnie warto skierować się do zamku San Vigilio. Wstęp jest bezpłatny. Kamienna budowla została wzniesiona jeszcze w starożytności. Nie zachwyca więc ogromnymi przestrzeniami, niezliczoną ilością komnat czy pobudzającą wyobraźnię architekturą. Wchodząc na jego wieżę, znów możemy jednak z nieco innej perspektywy zobaczyć majestatyczne Alpy. To, co w pewien sposób szokuje przy wejściu na zamek, to brak jakiejkolwiek kasy, sklepu z pamiątkami czy choćby informacji turystycznej. Budowla na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz opuszczona, co czyni zwiedzanie jej jeszcze bardziej interesującym! 

Idąc szlakiem, wyznaczonym przez strzałki i znaki (oczywiście wszystkie w języku włoskim!), wzdłuż murów obronnych, wąskich uliczek i położonych na skarpach domów, mijając małe, często pozamykane średniowieczne kościółki, trafimy na opuszczony klasztor Ojców Franciszkanów. Otaczające ten samotny budynek pola i drzewa pobudzają wyobraźnię – w pewnym momencie złapałam się na tym, że… oczekuję na widok braci zakonnych pielęgnujących winorośle lub drzewa oliwne! Pochodzący z XIII wieku klasztor jest aktualnie odrestaurowywany, jednak warto poświęcić czas na dotarcie do niego i odczucie na własnej skórze sprzyjającego kontemplacji spokoju, przeszywającej ciszy i wolno płynącego czasu.

Gdy wrócimy do placu, z którego ruszają autobusy miejskie, czas wyruszyć na Piazza Vecchia – serce historycznej części Bergamo. Znajdziemy się w miejscu, które całą swoją architekturą przypomina inne zachwycające włoskie miasta: Florencję, Wenecję, Weronę, Cremonę... Na środku placu możemy podziwiać XVIII-wieczną fontannę, zaraz za nią XII-wieczną wieżę czy średniowieczne siedziby władz miasta. To, co w tej części Città Alta zrobiło na mnie największe wrażenie, to niespotykane i zaskakujące pod wieloma względami kościoły. Na Piazza del Duomo znajdziemy aż trzy budynki sakralne, oddalone od siebie zaledwie o kilka metrów, z których każdy jest na swój sposób zadziwiający.

Katedra Świętego Aleksandra Duomo di Bergamo to pochodzący z XVI wieku jednonawowy kościół. Jego oryginalność opiera się na posiadaniu aż sześciu kaplic, z których każda poświęcona jest innemu patronowi i zaaranżowana w inny sposób.

Obok katedry znajduje się niepozorne wejście do Bazyliki Santa Maria Maggiore, zwane „Portalem Czerwonych Lwów” – od koloru marmurowych zwierząt podtrzymujących kolumny. Z zewnątrz niepozorna, wewnątrz przytłacza swym bogactwem zdobień, rzeźb, obrazów i wszelkich dekoracji w stosunku do czegokolwiek, co udało mi się zobaczyć w chrześcijańskiej części Europy. Podobna reakcja nieopanowanego zdziwienia malowała się na twarzy każdej wchodzącej w tym czasie do świątyni osoby. Złoto, zdobne arrasy, przepiękne rzeźby i malowidła, barokowe konfesjonały, niezwykłe nagrobki i pochodzący z XIV wieku krucyfiks to tylko część z tego, co możemy tam zobaczyć. Nawet watykańska Bazylika św. Piotra wygląda skromnie przy Bazylice Santa Maria Maggiore w Bergamo. Co ciekawe, na jednej ze ścian znajdują się średniowieczne freski, które wyróżniają się na tle barokowego przepychu kościoła. Są jednak niczym niezabezpieczone, a dla większości turystów wprost niezauważalne.

bergamo_3

Trzecim budynkiem – od frontu najbardziej zachwycającym – jest Cappela Colleoni. Z zewnątrz bogato zdobiona „perła lombardzkiego renesansu”, jak nazywają ją znawcy, jest grobowcem rodziny Colleonich. Zachwycająca architektura – ze zdobionymi kopułami, płaskorzeźbami i wieloma innymi elementami, które wprost mogłyby stanowić podręcznik dla wszystkich studentów historii architektury – w środku jest niespodziewanie... pusta. Po odwiedzeniu Bazyliki i Katedry, które nie wyróżniały się swoimi frontami, jednocześnie zadziwiając wnętrzami, można spodziewać się, że tak wymyślny z zewnątrz budynek będzie robił jeszcze większe wrażenie niż dwa poprzednie. Tymczasem nie znajdziemy tam nic, co dla laika mogłoby go odróżnić od każdego innego kościoła, także w Polsce. Ponadto dużą część przestrzeni wewnątrz zajmuje... sklepik z pamiątkami.

Po tak intensywnej wycieczce – w opcji 24-godzinnej więcej zobaczyć niestety nie zdążymy – przyjdzie w końcu czas na zasłużony włoski obiad. Nieważne, czy będzie to zamówiony w trattorii kawałek pizzy i niepowtarzalne włoskie lody, czy typowe czterodaniowe menu zakończone filiżanką najlepszego na świecie espresso. Przy stoliku, na ławce, schodach czy murku – ważne, by był spożyty na dworze. Bo czy do szczęścia potrzebne jest coś więcej niż doskonały posiłek po intensywnym fizycznie, pełnym urokliwych wspomnień dniu, zjedzony na świeżym, górskim powietrzu?

Autor: Katarzyna Habecka

Galeria zdjęć