REKLAMA
Anywhere logo

Jeden człowiek, cała orkiestra

2017-05-17
...
Siadając przed dyrektorem PFB, wiedziałam, że będę rozmawiała z ekspertem. Wystarczyło kilka minut, żebym zrozumiała, że słowo „ekspert” to za mało. Profesor Roman Perucki to chyba największy pasjonat, jakiego miałam zaszczyt poznać.

Rozmawiam ze specjalistą światowej klasy w kwestii organów.

Całe moje życie kręciło się wokół organów. To jest to, w czym człowiek wzrastał, w czym jest wychowany, wykształcony, czemu się poświęcił od A do Z. Sztuka jest muzą zazdrosną: potrzebuje czasu, zaangażowania, pielęgnacji. Jest z nią tak, jak z uczuciami – bez stałej pracy, bez chęci ciągłego poznawania, zdobywania wiedzy, aż po chęć inspirowania twórców – nic nie będzie.

pfb_2

Rzeczywiście, należę do grona uznanych profesorów tej specjalności. Jestem recenzentem prac doktorskich czy habilitacyjnych, jurorem wielu międzynarodowych konkursów na całym świecie, również sam jestem organizatorem. Utworzyłem filharmonijny cykl „Bliżej Bacha” – związane z Jarmarkiem św. Dominika koncerty w kościele św. Mikołaja, grane na przepięknym, barokowym instrumencie. Już w latach 80. wraz z nieżyjącym już profesorem Joachimem Gudelem organizowaliśmy konkurs pieśni maryjnej „Maria Cantat”. A od 1992 roku jestem dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Organowego w Oliwie.

Największym moim dzieckiem jest bez wątpienia PFB. Nikt sobie wówczas nie wyobrażał tego, że w takim miejscu może powstać taka instytucja. W tym budynku była stara elektrociepłownia, bardzo zaniedbana. Całe szczęście udało mi się przekonać odpowiednie osoby, że to właśnie w tym miejscu musi powstać świątynia sztuki. Jedną z pierwszych rzeczy, o które zadbałem, było to, żeby znalazły się w niej organy. Akurat katedra w Lozannie zaczęła budowę swojego nowego instrumentu, a stary został wystawiony na sprzedaż.

Jak człowiek myśli: „filharmonia”, do głowy przychodzą mu skrzypce, instrumenty dęte czy fortepian. Raczej nie kojarzy się ona z organami.

Organy są instrumentem, który w umysłach ludzi jest nieodłącznie związany z Kościołem. W VIII wieku papież swoimi dekretami mianował organy instrumentem królewskim, największym, najświętszym. A pierwsze organy powstały kilkaset lat przed Chrystusem. Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić budowlę sakralną bez takiego instrumentu, wydaje się to wręcz niemożliwe. A czy można sobie wyobrazić filharmonię bez organów? Są w filharmoniach podstawowym instrumentem! Ale rzeczywiście – istnieje w naszych głowach podejście, że jest to instrument wyłącznie sakralny.

Bardzo dużo „organowo” będzie się działo tego lata za sprawą Filharmonii na całym Pomorzu.

Jeśli spojrzymy na życie artystyczne Krakowa czy Wrocławia – latem ono się dzieje w kościołach. W Gdańsku podobnie, ale rozbudowaliśmy to dosyć szeroko –  będzie Stegna, Żarnowiec czy Frombork. Zawitamy do Jastarni, do kościoła ojców Jezuitów w Jastrzębiej Górze – te koncerty cieszą się ogromnym powodzeniem. To jest miejsce na dwa tysiące ludzi i zawsze jest wypełnione przynajmniej w połowie, proszę to sobie wyobrazić, to jest pełna filharmonia!

W każdym z tych miejsc jest przede wszystkim odpowiedni instrument. Bez tego moglibyśmy grać co najwyżej muzykę kameralną. A do organów możemy dołączyć i śpiewaków, i naszych instrumentalistów, inne zespoły – możliwości są ogromne! A dodatkowo ludzie uwielbiają przychodzić do zabytkowych świątyń, kościołów z pięknymi wnętrzami. 

pfb_1

W maju rozpoczyna się cykl „Mistrzowskie symfonie”, którego bohaterem jest Feliks Nowowiejski.

W tym roku przypada 140 rocznica jego urodzin. To dobry pomysł, żeby pokazywać osoby, które miały duże znaczenie dla rozwoju sztuki w Polsce. Jeżeli spojrzymy na okres od odzyskania przez nasz kraj niepodległości, jeśli chodzi o muzykę mówi się przede wszystkim o Paderewskim. O Nowowiejskim nie wiemy praktycznie nic, a to był twórca, który – choć urodzony w Prusach Wschodnich – zawsze czuł się Polakiem i opowiadał się za Polską, był prawdziwym patriotą, a wówczas nie było to takie łatwe. 

Nowowiejski pielęgnował w swojej twórczości wszystkie najważniejsze pieśni polskiego kościoła i umieścił te tematy w swoich utworach. Jest w nich „Bądźże pozdrowiony”, „Pieśń do Matki Bożej z Lourdes”, jest też „Bogurodzica”. Cykl dziewięciu symfonii, które chcemy wykonać w prosty sposób nawiązuje do cyklu Beethovena. Umieszczając w ostatniej z symfonii „Bogurodzicę”, hymn oręża polskiego, Nowowiejski bezpośrednio odwołał się do niemieckiego kompozytora.

Spróbujemy pokazać tę muzykę – niezwykle barwną, niezwykle bogatą, inspirującą, w cztery wieczory – odbędą się trzy recitale organowe i jeden koncert symfoniczny. Po raz pierwszy w całości wykonamy dziewięć symfonii w Gdańsku, po raz pierwszy w Polsce nagramy je w całości.  Jako pierwszy, 7 maja, zagra ten, który Nowowiejskiego odkrył kilkanaście lat temu – Rudolf Innig. On też 27 października zakończy nasz cykl, kiedy wystąpi wraz z orkiestrą PFB, grając wspomnianą Symfonię nr 9. 27 maja wraz ze mną wspomniane symfonie wykona mój asystent z Gdańskiej Akademii Muzycznej – Maciej Zakrzewski. 4 czerwca razem z nim wystąpi dr hab. Hanna Dys.

tekst: Katarzyna Szewczyk

fot.: Magdalena Czajka

REKLAMA
REKLAMA