REKLAMA
Anywhere logo

Olga Bukowska: Obraz, który się rusza

2016-04-20
...
Mówi się, że charakter artysty można zobaczyć w jego sztuce. Malarstwo Olgi Bukowskiej jest jak dziecko – pełne energii, spontaniczności i emocji.

 

bukowskaDlaczego pani maluje?

To jest pytanie, na które każdy artysta ma inną odpowiedź, każdy ma swoje „po co?”. Artysta, jak każdy człowiek, jest wolny i sam wybiera odpowiednią dla siebie formę wypowiedzi. Jeden maluje dlatego, że ma konkretne plany odnośnie przyszłego dzieła, wie, jak ono będzie wyglądało i jakie wrażenie wywrze na koneserach sztuki. Drugi z kolei nie ma nic, oprócz ogromnej potrzeby, żeby tu i teraz coś namalować, ulepić, wyrzeźbić – stworzyć. Można to porównać do śpiewania, mamy czasem ochotę głośno zaśpiewać, prawda? Albo zakrzyczeć. Artysta, który otrzymał pulę natchnienia, musi je natychmiast urzeczywistnić, bo nie wytrzyma. Nie interesuje go to, kto zostanie nabywcą jego tworu, ale wyładowanie emocji, możliwość wypowiedzi w tymokreślonym momencie. To właśnie jest mi bardzo bliskie – tworzę pod wpływem uczuć i przeżyć, jakie mną w danej chwili władają. To właśnie one zabierają mnie w nieznane, nieodgadnione miejsca.

Co panią inspiruje?

Dosłownie wszystko – rzeczy małe i duże. Może to być dźwięk, zapach, słowa, które gdzieś przypadkiem usłyszałam lub które zostały wypowiedziane do mnie. Może to być spojrzenie w oczy drugiego człowieka. W końcu – to, co dzieje się w przyrodzie. Mogą to być przeżycia albo myśli bliskiej mi osoby. Wszystko to, co napełnia nas radością albo smutkiem.

Jest w pani życiu coś takiego, co pomaga w tworzeniu?

Zostałam wychowana wśród muzyki, skończyłam dwie szkoły muzyczne o różnych profilach i szkołę pantomimy, tak więc dźwięk jest dla mnie czymś więcej niż tylko dźwiękiem. To właśnie on jest moim łącznikiem ze światem, tym niewidzialnym, którego jeszcze nie ma, który pokaże się nam dopiero za jakiś czas – na płótnie. Muzyka, najczęściej barokowa, jest dla mnie absolutnie podstawowym elementem w budowaniu obrazu, to od niej zaczyna się przygoda. Do mojej pracowni wchodzi się przez pokój, w którym znajduje się pianino. Zanim zacznę malować, muszę się wykrzyczeć i poćwiczyć pantomimę, czyli w zasadzie zrobić dwie przeciwstawne sobie rzeczy. Później włączam Bacha, wtedy dopiero wyciskam farby na paletę. Ostatecznie nikt nie wie, a najbardziej ja sama, czym zakończy się proces, który przy tej muzyce rozpoczęłam. To zawsze jest zagadka.

Uwielbiam, gdy do obrazu dołączony jest ruch, staram się to praktykować, sama albo z uczniami, wprowadzając taki eksperyment do swoich zajęć. Chcę iść w tym kierunku – łączyć obraz z pantomimą, tańcem, generalnie z akcją ciała pod wpływem dźwięku. Bardzo ważna jest dla mnie twórczość Piny Bausch i Jiri Kyliana. Moim wielkim autorytetem i nauczycielem jest Mikołaj Wiepriew, założyciel Teatru Nikoli w Krakowie. To właśnie jemu zawdzięczam wszczepienie mi ogromnej miłości do przekazywania emocji poprzez ruch.
Lubię też patrzeć na świat oczami dziecka, ale okoliczności pozwalają mi na to zbyt rzadko, strasznie tego żałuję. Uczę się od dzieci, z którymi prowadzę zajęcia kreatywne, jak to jest widzieć świat czysty i nieskażony... Tak naprawdę to one są moimi nauczycielami, a nie odwrotnie. Jeśli nie ma w pobliżu małych odkrywców, to prowadzi mnie do tego świata Jean Dubuffet, Joan Miró, Maria Prymaczenko czy Maria Wnęk... Wszyscy wielcy malarze, którzy potrafili w sobie to dziecko odnaleźć albo nigdy go nie utracili.

bukowska3Jest pani młoda, to są wciąż poszukiwania czy już się pani w sztuce „ustatkowała”?

Artysta szuka całe życie. Ja osobiście próbuję wszystkiego, zarówno technik „dozwolonych”, jak i „niedozwolonych”. Dzisiaj wykorzystuję tradycyjne oleje, pastele, akryle i węgiel, a jutro mogą się znaleźć w pracowni przeróżne oleisto-mydlane mieszanki, wtedy próbuję je łączyć na płótnie różnymi ładunkami wybuchowymi: acetonem, terpentyną, benzyną, dosłownie tym, co wpadnie mi w ręce. Wszystko to nakładam na przeróżne podłoża, od zwyczajnych gruntowanych płócien po naturale tkaniny, drewno czy karton. Podpalam, tnę, niszczę, drapię. Generalnie nie zazdroszczę moim podobraziom eksperymentalnym. Ostatnio dużo obcuję z wodą i opartymi na niej farbami. Tusz, sepia tinta, gwasz, tempera... Próbuję okiełznać żywioł, jakim jest woda. Rozlewająca i powiększająca się na papierze plama żyje swoim życiem i pracuje w swoim trybie. Moim zadaniem jest ją zrozumieć i nadać jej zaplanowany kształt, jednocześnie pozwalając jej na swobodne poruszanie się po powierzchni do momentu, kiedy wsiąknie woda i powstanie barwne ciało, które zatrzyma się w tym miejscu na zawsze. Po chwili biorę pióro i tuszem zaczynam zaznaczać kontury, wprowadzając dynamikę do prac. Nie lubię sztywnych, ułożonych obrazów. Muszą tętnić życiem i się „ruszać”.

I co jest potem?

Kiedy praca jest już skończona, to wiem, że coś się zmieniło. Zmieniło się wszystko wokół i ja sama się zmieniłam. Nic nie jest takie, jak przedtem i to są dla mnie bardzo ważne momenty.

Jak widzi pani swój idealny obraz?

Marzę o tym, żeby opanować rysunek tak perfekcyjnie, by jednym ruchem stworzyć kompozycję pełną siły i ładunku. Energia w obrazie jest dla mnie niezwykle ważna. Kiedy obraz jest doskonale wykończony i już jest tak dobrze, że aż za dobrze, to nagle, w jednym zaledwie momencie, znika jego moc. Obraz perfekcyjny w formie staje się pusty w środku. Sens jego istnienia zanika. Obraz umiera. Uważam, że nie należy robić z widza idioty. Trzeba dać mu możliwość samemu ułożyć i zakończyć historię, jaka wiąże się z oglądaną pracą. Wypowiedzenie wszystkiego jest równoznaczne z pozbawieniem płótna tajemnicy. Przeładowane informacją ma wyjałowioną duszę. Charles Bukowski powiedział, że intelektualiści w skomplikowany sposób opowiadają o rzeczach prostych, zaś artyści w prosty sposób wyrażają rzeczy skomplikowane. Intuicyjnie więc będę szukać swojej własnej formy, swojego sposobu wyrażania się. Nie muszą mnie i moich prac rozumieć wszyscy, ale jeśli znajdzie się ktoś, kto odczyta i wyczuje to, co zaszyfrowałam w obrazie, nieważne, czy świadomie, czy nie. W ten sposób będę miała powód, żeby kolejny raz być szczęśliwa.

Galeria zdjęć


REKLAMA