Anywhere logo

Jedyny taki horror

2016-04-20
...
Podobno The Misfits przybyli na scenę rockową prosto z piekła. Mieli wpaść tylko na Halloween, zostali do dziś. Latem przywiozą swoje horrory do Cieszanowa.

 

Kiedy w Polsce Violetta Villas wydawała album „Nie ma miłości bez zazdrości”, a u szczytu popularności byli Skaldowie, kiedy Motörhead wydawali swój słynny debiutancki album, Bob Marley nagrywał płytę „Exodus”, a AC/DC pisali „Let There Be Rock”, w Lodi, małym miasteczku w New Jersey, na scenę rockową wkraczali młodzieńcy, którzy wnieśli do muzyki rockowej zupełnie nową jakość. Był to rok pański 1977, a młodzieńcy przyjęli nazwę The Misfits.

MISFITSDługie, spadające na twarz, ułożone w charakterystyczny czub grzywki, skóra, ćwieki, łańcuchy, kłęby dymu. Do tego szybkie, krótkie i równie jak ich image groteskowe utwory, traktujące o tym, czym pasjonowali się członkowie zespołu, czyli o horrorach. Tak wyglądała i po dziś dzień wygląda i brzmi jedna z największych legend punk rocka. The Misfits wprowadzili do muzyki punkowej groteskę, jakiej ta nie poznała ani za pośrednictwem The Clash, ani Sex Pistols, ani Ramones. Przerysowany, momentami wręcz karykaturalny wizerunek zespołu w połączeniu z jego agresywną i energetyczną muzyką posłużyły za inspirację tysiącom nastolatków z całego świata. Tym samym The Misfits szybko podpadli ich rodzicom. Łączenie wyklinanego punk rocka z równie wyklinanymi horrorami nie wróżyło dla całego pokolenia nic dobrego. A jednak – The Misfits stali się inspiracją i natchnieniem, do którego wielu uznanych muzyków przyznaje się do dziś, a Glenn Danzig i Jerry Only, choć ich drogi rozeszły się już dawno, podobnie jak inni muzycy, którzy przez lata współtworzyli The Misfits, wciąż królują na scenach całego świata.

Choć to temat na dużo większą publikację, to wpływ The Misfits na kształtującą się scenę rockową i heavymetalową był nie do przecenienia. Image i dowcipna, kiczowata i przerażająca tematyka utworów, odcisnęły wyraźne piętno choćby na słynnej Metallice. Na obu nagranych przez kwartet z Los Angeles płytach z coverami znalazły się kompozycje The Misfits – „Die, Die My Darling” oraz medley „Last Caress/Green Hell”. Zmarły basista Metalliki Cliff Burton w hołdzie dla The Misfits wytatuował sobie nawet na ramieniu logotyp zespołu, zwany Crimson Ghost Skull, przedstawiający specyficzną czaszkę z zębami i oczami.

Oczywiście historia takiego zespołu jak The Misfits nie mogła obyć się bez zakrętów i przeszkód. Lider grupy Glenn Danzig dał się przez lata poznać jako osoba trudna we współpracy – co chwilę zmieniał skład zespołu, aż do 1983 roku, kiedy The Misfits rozpadli się. Jerry Only przez niemal dekadę starał się wskrzesić grupę, jednak na przeszkodzie stawał święcący solowe sukcesy Danzig. W końcu w 1995 roku Only osiągnął swój cel – wygrał sądową batalię do prawa do używania nazwy „Misfits”. Od tej pory zespół pod nazwą pozbawioną przyimka „The” regularnie pojawia się na scenach na całym świecie, choć wciąż w różnych składach, posługując się cały czas w celach promocyjnych logotypem Crimson Ghost Skull – jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków towarowych w świecie rock'n'rolla.

Misfits rzadko nagrywają – od czasu reaktywacji ukazały się zaledwie cztery nowe albumy oraz cztery mniejsze wydawnictwa (przed rozpadem było ich zresztą niewiele więcej) – niemniej jednak dość regularnie koncertują. Do Polski trafiają mimo tego niezmiernie rzadko, dlatego tym bardziej warto ich zobaczyć podczas tegorocznego Cieszanów Rock Festiwal, gdzie wystąpią w towarzystwie m.in. grup Kult, KNŻ, Vader czy Tymon&The Transistors. Bilety dostępne są on-line oraz w stacjonarnych punktach sprzedaży sieci Eventim.

 

fot.: Mick Rock

CRF_2016